skierniewickie.pl

Łowicz/Arkadia: Arkadyjski Dom Marii Konopnickiej

Poniedziałek 25.06.2012Daniel Ciesielski
Fot. Skierniewickie.pl
W sąsiadującej z Łowiczem Arkadii, nieopodal ogrodu Radziwiłłów, stoi niewielki domek zbudowany w połowie XIX w. w stylu dworkowym. Tutaj w latach 1893-1903 mieszkała Maria Konopnicka. Niestety posiadłość z roku na rok ubożeje, niszczony warunkami atmosferycznymi dom nieremontowany (choć przecież zamieszkany) chyli się ku upadkowi. Dworek Konopnickiej, wspaniała pamiątka po autorce „Roty”.

LOCUS MIRABILIS
(Niezwykłe miejsce)

Przepłynęło 109 lat wody pod mostem rzeki Łupi, tuż za płotem podwórza, przy którym pomieszkiwała w podłowickiej Arkadii poetka, pozytywistka, Maria Konopnicka (1842-1910). Pozostał po niej niewielki dworek z przymocowaną doń tablicą pamiątkową, na której widnieje (coraz mniej czytelny) napis: „W tym domu w latach 1893 - 1903 mieszkała wielka poetka, Maria Konopnicka. Walczyła o wolność dla ludu”. Zdewastowany obiekt, zaniedbane obejście, kwaternicy, którym Muzeum w Nieborowie wynajęło dom przed laty raczej zniechęcają do zwiedzania.

Z moich rozmów sprzed kilku lat z lokatorką posesji pamiętam taką wypowiedź: „My tutaj płacimy skromny czynsz, nie mamy kanalizacji” Od XIX w. nic się tam nie zmieniło, chociaż po Konopnickiej oprócz tej tablicy i tego zniszczenia nie pozostało więcej nic.

 - To nie jest do zwiedzania. – zbywa mnie najemczyni tego historycznego miejsca.



HISTORIA VITAE MAGISTRA EST
(Historia jest nauczycielką życia)

Arkadyjski dworek Konopnicka uzyskała dzięki protekcji księcia Michała Radziwiłła w 1893 r. Posiadłość z góry przeznaczona była dla syna Jana, któremu wykorzystując swoje szerokie wówczas kontakty, pomogła w otrzymaniu posady oraz mieszkania w Arkadii. Świadczy o tym korespondencja Konopnickiej do księcia Michała Radziwiłła z 25 czerwca 1892 r.

A więc od 1893 r. Konopnicka pomieszkiwała w Arkadii, kiedy jej syn Jan dzierżawił to miejsce, większość czasu bowiem zajmowały jej wówczas liczne podróże zagraniczne. „W 1900 r. Jan wydzierżawił Arkadię od M. Radziwiłła i urządzał tu letnisko cieszące się pewną popularnością w warszawskich kołach literacko-artystycznych (bywał tu Miciński, Lutosławski, Karłowicz, przyjeżdżał na plenery Konrad Krzyżanowski.”1 

W latach siedemdziesiątych XX w. do Arkadii przyjeżdżał Edward Stachura, kiedy odwiedzał poetkę, Martę Kucharską, mieszkającą wówczas w pobliskim Łowiczu. Zwabiony nazwą miejscowości – Arkadia, wysiadł z pociągu u schyłku lat siedemdziesiątych.

W 1902 r. odbyły się w Krakowie oraz we Lwowie uroczystości 25-lecia pracy pisarskiej Marii Konopnickiej. Z okazji tych uroczystości 8 września 1903 r. pisarce zostaje uroczyście przyznany dar narodowy – dworek w Żarnowcu pod Krosnem. Ze względu na kłopotliwych interesantów przyjeżdżających z prośbą o pomoc, wsparcie, pożyczkę ucieka do Lwowa, gdzie łatwiej jest się jej ukryć. Żarnowiec więc również nie stanie się jej spokojną, stałą siedzibą, a tylko miejscem, do którego się wraca, tak jak w przypadku Arkadii w latach 1893-1903. O samej miejscowości dowiedzieć się możemy z listu Konopnickiej do Dembińskiego z 3 marca 1903 r. (pisanego po drugim zjeździe w Arkadii): „Arkadia co jest? To rezydencja […] pięć kilometrów od Łowicza – park ogromny, z cudnymi starymi drzewami, a wśród nich rozrzucone dość fantastyczne domki, z których jeden jest gotycki – i do niego właśnie należy ta arkada i wieża, i pustelnia, która wygląda jak mała kaplica gotycka na wzgórzu, pod którym jest grota. Inny domek jest grecki, inny rzymski, ten ma nawet mały dziedzińczyk zamknięty wysokim murem, pełnym bluszczów, a w murze nisze, jakby kolumbarium, urny, małe votivarium, pełno masek, kolumn, tablic marmurowych i to wszystko autentyczne, przywiezione z licznych podróży. Jest potem tak zwana świątynia Diany. Zupełnie grecka budowla; wewnątrz sala nakryta kopułą, światło z góry, (tam była biblioteka). […] Dalej znów jest wyspa, a na niej domek nakryty strzechą słomianą, którego ściany były dalej zwierciadlane. Śliczne to ustronie ten domek. I jeszcze są inne. Prócz tego pałac zupełnie po pańsku urządzony, z tarasami, wielkie salony, okna lustrzane – słowem, książęcy dom. Przed świątynią leżą sfinksy u sadzawki, poza którą widać kolumny i jakąś rzymską bramę. W parku oryginalne dwa obeliski egipskie, nie licząc szkaradnego obelisku wzniesionego na pamiątkę pobytu w Arkadii Aleksandra I, a także sarkofagi, Hermesy i różne przedmioty starożytne.”2



Od czasu napisania owego listu, dzięki Bogu nic nie uległo zmianie, wszystko bowiem idealnie wręcz pasuje do przywołanego opisu, starannie strzeżone przez pracowników Muzeum w Nieborowie. Dom Konopnickiej stoi jednak poza ogrodzeniem parku, a więc opieka nad nim należy teraz wyłącznie do najemców.

NON OMNIS MORIAR
(Nie wszystek umrę)


Zwiedzający park w Arkadii często nie decydują się na zwiedzenie zubożałej zagrody tuż po drugiej stronie ogrodzenia parku. Część z nich zapewne nawet nie wie, że to zabytkowy dom, i że jest związany z kimś sławnym. Być może zrujnowana szopa, szczekający pies, zdewastowane obejście odstraszają przyjezdnych.

Niemniej zawsze nadzieja umiera ostatnia, więc może dom kiedyś odzyska swój dawny blask i stanie się atrakcją turystyczną…





                                                Post Scriptum:

„…Ta brzoza, gaj ten i to kwiecie z głazem
Lepiej mnie znają niż wy wszyscy razem.”

                                                                 Maria Konopnicka
…..

„…Poczuł silną pokusę, żeby pójść zarośniętą ścieżką wśród skaczących spod nóg świerszczy, wejść na schody i zajrzeć przez szpary między spaczonymi deskami do hallu albo salonu, a może nawet nacisnąć klamkę i gdyby drzwi okazały się otwarte, wejść do środka…
W hallu byłoby wyraźnie czuć zapach wilgotnego tynku i butwiejących tapet, a pod ścianami przemykałyby myszy. Podłoga z pewnością jest zawalona najróżniejszymi rupieciami i mógłby coś podnieść, na przykład przycisk do papieru, i wsadzić go do kieszeni. Na końcu hallu, zamiast wejść do kuchni, skręciłby w lewo i wspiął się po schodach, zostawiając za sobą ślady w gipsowym pyle, który w ciągu lat opadł z sufitu. Stopni jest dokładnie czternaście, z tym, że ostatni jest znacznie niższy od pozostałych, jakby dodano go po to, żeby uniknąć złowróżbnej liczby. U szczytu schodów spojrzałby na wprost, na znajdujące się na samym końcu korytarza drzwi, po czym ruszyłby powoli w ich stronę, patrząc, jak stają się coraz większe, aż wreszcie dotarłby do nich, wyciągnąłby rękę i położyłby dłoń na poczerniałej, srebrnej klamce…
Odwrócił się tyłem do domu, zaciągając się głęboko papierosem. Jeszcze nie teraz. Może później, ale nie teraz. Na razie wystarczy mu świadomość, że wszystko jest na swoim miejscu. Czekało na niego. Oparł się dłońmi o maskę samochodu i spojrzał na miasteczko. Dowie się, do kogo obecnie należy ten dom i być może go wynajmie. Kuchnia powinna znakomicie nadać się na pracownię, a spać będzie mógł w salonie, ale na pewno nie wejdzie na piętro.
W każdym razie nie wcześniej, niż okaże się to absolutnie konieczne.
Wsiadł do samochodu, uruchomił silnik i zaczął zjeżdżać ze wzgórza do miasta...”

                                                                            S. King „Miasteczko Salem”

„Miasteczko budzi się wcześnie, bo takie są prawa codzienności.”

„Miasteczko ma również swoje tajemnice i dobrze ich strzeże.”

                                                                           S. King „Miasteczko Salem”
„Ciesz się, późny wnuku!”

                                             C. K. Norwid




1 M. Szypowska, „Konopnicka jakiej nie znamy”, Wydawnictwo Glob, Szczecin 1985, s. 81.
2 W. Grochowa, „Niełatwo być Konopnicką”, Nasza Księgarnia, Warszawa 1988.

bardzo dobry
Ocena:
Komentarze (1)
Dodaj komentarz
  • Postanowiłem przed laty dostarczyć duże powiększenie czarno - białego zdjęcia arkadyjskiej młynarzówki, przesympatycznej pani kustosz Muzeum Marii Konopnickiej w Suwałkach. Niestety niesolidny fotograf nie tylko powiększenia nie wykonał, ale i negatyw zaprzepaścił. Domek ów nazywam "młynarzówką", bo w istocie był dzierżawiony od księcia Michała Radziwiłła, przez syna poetki, wraz z młynem i stawami rybnymi. Niestety, mieszkająca obecnie w tym budynku kobieta zabrania wykonywania jego zdjęć. Zeskanowaną cyfrowo, zaginioną fotografię publikuję w przewodniku "Rowerem przed TIR-ami", dostępnym na stronie: www.turp.cba.pl

    Zbigniew M. Kozłowski2012-07-08 14:49:13