skierniewickie.pl

Wielka pasja w małej rzeczy

Środa 23.10.2013Bogdan Fudała

Trudno wyrokować, czy jest to najmniejsze muzeum na świecie. Małe z pewnością, skoro mieści się w… w walizce stojącej w prywatnym mieszkaniu na szafie. Niedługo jednak uzyska bardziej eksponowaną lokalizację.

 
Mowa o nietypowym Muzeum Guzików od 1997 r. istniejącym w Łowiczu. Jego twórcą i właścicielem jest Jacek Rutkowski – grafik, kolekcjoner, regionalista, współautor kilkunastu książek przybliżających historię Łowicza. 
 
Komuś, kto jeszcze się z niecodziennym muzeum nie zetknął, pomysł wydać się może śmieszny. I rzeczywiście - jak wspomina Rutkowski - początków nietypowej placówki dopatrywać się można w chęci żartu. Ale żartu inteligentnego, a też ciekawości historii i pasji utrwalania dla przyszłych pokoleń fragmentów rzeczywistości, w której żyje nasze pokolenie.
 
Dokumentowanie historii niekoniecznie tej wielkiej pisanej przez duże H, małej ale równie interesującej – tłumaczy Rutkowski swój zamysł. - Kolekcja posiada charakter symboliczny, gromadzi to co nieuchwytne, bezcenne - pamięć o ludziach, wydarzeniach, a pretekstem do tego są właśnie guziki.
 
Po latach zbiór przemienił się z żartu w poważną instytucję. Nie tylko za sprawą pęczniejącej zawartości walizki (obecnie liczących blisko 3 tys. tytułowych guzików i wszelkiej maści spinek, zapinek, sprzączek) .  Pozornie brzmi to niepoważnie, lecz jak zauważa kolekcjoner:


 
To muzeum w Europie mimo swej nietypowej siedziby posiada w swoich zbiorach eksponaty, których nie powstydziłyby się największe, najbardziej prestiżowe placówki. Niektóre z guzików znajdujących się w kolekcji zasługują na miano pamiątek narodowych.
 
Ot choćby guziki Władysława Andersa, Heleny Modrzejewskiej, inne wręcz relikwii jak zapięcie od sutanny Jana Pawła II. Jeszcze inne z pewnością zainteresują łowców pamiątek – jak guziki odcięte od ubrań polskich noblistów. 
 
Dla wielu muzeum będzie jednak lekcją wielkiej historii, gdyż każdemu eksponatowi towarzyszy metryczka, w skrótowy, ale rzetelny sposób informująca kim był właściciel zapięcia. Dla wielu ciekawym okaże się przeanalizowanie drogi, jaką guziki przebyły do Łowicza. Nigdy bowiem nie były kupowane. Przeważnie docierały one do muzeum dzięki łańcuszkowi znajomych i znajomych znajomych. Już teraz korespondencja krążąca między kustoszem muzeum i np. wybitnymi pisarzami, albo osobami z ich otoczenia może być kanwą całkiem poważnego eseju literackiego. 
 
Ponieważ jednak z każdym guzikiem wiąże się jakaś historia Rutkowski nie dzieli eksponatów na bardziej i mniej ważne, na mniej, czy więcej cenne. Za każdym kryje się indywidualny los, każdy jest nośnikiem niepowtarzalnego ludzkiego bytu. „Guziki są pretekstem, abyśmy choć przez krótką chwilę zastanowili się nad przemijaniem czasu, zmiennością losu, kruchością naszego istnienia i wszystkiego co stworzyliśmy. Nauczmy się dostrzegać rzeczy proste, codzienne, zwyczajne. W nich drzemie cząstka nas samych, nasze myśli, pragnienia i namiętności” – zauważa w jednej ze swych publikacji twórca muzeum.
 
Na razie kolekcja rzadko wystawiana jest na widok publiczny. Najłatwiej obejrzeć ją wchodząc na stronę www.guzikowo.eu. Jednak niedługo ciekawscy otrzymają możliwość bezpośredniego oglądania eksponatów. W Dniu Guzika planowane jest otwarcie ekspozycji w Galerii Łowickiej. Aha. Ktoś nie wie kiedy przypada Dzień Guzika? To przecież jasne!
 
- Tuzin to dla guzików liczba wyjątkowa – wyjaśnia Jacek Rutkowski -  stąd też uroczystość została wyznaczona na 12.12.
 
 
 
PS. Zapraszamy do oglądania zdjęć niektórych guzików z kolekcji łowickiego muzeum. Źródło: guzikowo.eu

 

 

bardzo dobry
Ocena:
Komentarze (1)
Dodaj komentarz
  • Super! Wczoraj słyszałem gdzieś w radiu od staruszki że najważniejsza w życiu jest pasja. Bez niej człowiek nie żyje. Coś w tym jest....

    pozytywnie zakręcony2013-10-23 09:09:12