skierniewickie.pl

Skierniewice: Rock May Festival 2010 (wywiad i fotorelacja)

Środa 05.05.2010Paweł Bruger
2 maja na Rock May Festival w Skierniewicach jako gwiazda wystąpił Ray Wilson ze swoim zespołem Stiltskin. Wcześniej trwały występy konkursowe zespołów, które przeszły eliminacje do tegorocznego festiwalu. Tegoroczną edycję Rock May Festival zwyciężył zespół Absynth. Wystąpił również laureat ubiegłorocznej edycji konkursu, zespół Kamień, Kamień, Kamień.

Poniżej prezentujemy wywiad z Rayem Wilsonem. Aby odtworzyć go w wersji audio należy skorzystać z playera poniżej. Zapraszamy również do oglądania fotorelacji z imprezy. Aby przejrzeć galerię należy kliknąć na zdjęcie obok.



Paweł Bruger: Mieszkasz w Polsce, co ci się tutaj podoba?

Ray Wilson: Lubię Polskę na tyle wystarczająco, aby tu mieszkać już od dwóch lat. Mieszkam w Poznaniu i bardzo mi się tutaj podoba. To miasto ma wszystko, czego potrzebuję w życiu, przede wszystkim mieszka tu moja dziewczyna, która jest Polką.

PB.: Jesteś Szkotem. W Szkocji jadacie regionalną potrawę zwaną haggis (pudding z serca, wątroby i płuc baranich z przyprawami, gotowany i podawany w zwierzęcym żołądku – przyp. PB). Jakie specjały znalazłeś w kuchni Polskiej, które najbardziej cię zaskoczyły?

RW.: Dobre pytanie. Szczerze mówiąc nie jestem smakoszem. Nie jadam haggis’a, lubię za to sushi, które raczej nie jest polską potrawą (śmiech). W Polsce jest teraz mnóstwo dobrych restauracji, w których można zjeść sushi.



PB.: Jakie polskie danie zatem lubisz?

RW.: Nie mam ulubionych potraw. Prawdę mówiąc polska kuchnia jest podobna do szkockiej. Mamy te same pomysły kulinarne tylko w obu krajach inaczej się one nazywają. Najbardziej lubię polskie ciasta i desery.

PB.: Skoro jesteśmy już przy podobieństwach Polski i Szkocji to jakie różnice między tymi krajami zauważyłeś?

RW.: Prawdę mówiąc widzę więcej podobieństw niż różnic. Polacy są również narodem zapracowanych ludzi. Widać to nawet w Szkocji – teraz wielu Polaków mieszka w Edynburgu.

PB.: Co w takim razie lubisz w Polakach?

RW.: Najbardziej podoba mi się, że jesteście przywiązani do rodziny. W krajach zachodnich te wartości zostały zatracone. To mi przypomina moje dzieciństwo. Lubię też, kiedy ludzie na ulicach mówią do siebie „dzień dobry” i „jak się masz”.

PB.: Porozmawiajmy o muzyce. Jesteś muzykiem i wokalistą rockowym. Występowałeś nie tylko jako wokalista legendarnej grupy Genessis, ale współpracowałeś m.in. z grupą Scorpions. Nagrałeś jednak jeden utwór z Arminem Van Buurenem – niemieckim producentem elektronicznej muzyki trance. Dlaczego?

RW.: Jestem muzykiem i mam szczęście mieć dobry głos. To sprawia, że pracuję z wieloma artystami. Cieszę się ponieważ za każdym razem to są ciekawe wyzwania. Takie również było z Arminem. Napisałem piosenkę, a on ją zrealizował. I tyle. Muzyka transowa nie przemawia do mnie.

PB.: Czy uważasz, że po tym jak śpiewałeś w Genessss twoje najlepsze lata są już za tobą?

RW.: Zdecydowanie uważam, że teraz jest mój najlepszy czas. Nie jestem artystą, którego celem w życiu jest mieć jak najwięcej hitów granych w rozgłośniach radiowych. Dla mnie teraz ważna jest rodzina i szczęście, które znalazłem w Polsce. Gram bardzo wiele koncertów – ponad 130 rocznie i to jest dla mnie bardzo ważne. Cieszę się, że ludzie wciąż przychodzą na moje koncerty tym bardziej, że nie posiadam wsparcia w mediach. Moich płyt nie wydaje żadna duża wytwórnia, wydaję je sam.

PB.: Jakie masz w takim razie plany na przyszłość?

RW.: Przede wszystkim rodzina. Jeśli chodzi o muzykę – w przyszłym roku zamierzam nagrać kolejny album, a poza tym nie mam szczególnego planu na życie. Całym moim życiem jest muzyka, zawsze tak było.

PB.: Ale chyba każdy artysta tworzy po to, aby być znanym. Twój zespół, Stiltskin nie jest tak znany jak np. Genessis.

RW.: Naprawdę nie mam potrzeby być sławnym. Owszem, miałem kiedy byłem młodszy, teraz nie jest to dla mnie ważne. Zdaję sobię sprawę, że nie osiągnę takiej sławy jak Genessis, ale dla mnie ważne jest po prostu tworzenie i granie muzyki. Tylko to się teraz liczy.

PB.: Trudniejsze pytanie na koniec: dlaczego nie jesteś już wokalistą Genessis i czy trudno było zastąpić w tym zespole Phila Collinsa?

RW.: Kiedy w 1997 roku Phil Collins odszedł z Genessis zespół był u szczytu sławy. Muzycy oczekiwali więc, że kolejne płyty nagrywane ze mną będą sprzedawać tak samo dobrze jak poprzednie. Jednak sytuacja na rynku się zmieniła. Wtedy duże stacje radiowe, jak np. BBC przestały puszczać piosenki starszych zespołów, takich jak Bon Jovi, Bryan Adams, a faworyzowały młodych artystów, dlatego nawet taka legenda jak Genessis miała problemy z promocją w mediach. Nagraliśmy album („Calling All Stations” – przyp. PB) i nadal byliśmy w czołówce w Niemczech, Wielkiej Brytanii, sprzedawaliśmy wiele płyt. Ale myślę, że oczekiwania członków zespołu były większe, bo byli oni przyzwyczajeni do rekordowych sprzedaży. Płyta jednak nie sprzedawała się w Stanach Zjednoczonych i to było ważne dla nich, mniej ważne dla mnie. Musieliśmy się więc rozstać

PB.: Dziękuję za rozmowę.

RW.: Dziękuję również.


bardzo dobry
Ocena:
Komentarze (6)
Dodaj komentarz
  • dużo gimnazjalistów się pojawiło no i czarny kolor dominował;)

    afik2010-05-11 20:46:54
    • dodatkowa galleria z Rock May Festival 2010 http://emilkowalski.com/galeria/rock_may_2010/

      rock may festival 20102010-05-12 09:58:48
      • teraz wszyscy są fotografami. wystarczy komórkę mieć i photoshopa....

        blee2010-05-13 09:15:08
        • To jaką komórką focisz? hahahaha

          ja2010-05-27 07:23:52
          • Słyszałem że super ekstra wypasione cyfrówki z mikrofalą w Media Markcie na raty zero procent można kupić;). Bo to nie dla idiotów;)

            blee2010-05-27 08:45:02
      • prezentować swoje galerie można również pod tym adresem: www.spoldzielniadziennikarzy.pl

        pawel2010-05-12 13:37:40