skierniewickie.pl

Wywiad z Maciejem Maleńczukiem

Czwartek 29.04.2010opr. Karolina Słojewska
Maciej Maleńczuk to kontrowersyjna postać na polskiej scenie muzycznej. Dlaczego uważa, że artystom można więcej? Co sądzi o bieżącej polityce w Polsce? O tym, a także o życiu artysty, jego marzeniach z Maleńczukiem rozmawiają Dominika Dawidowicz i Małgorzata Piekarska.

Dominika Dawidowicz: Bardzo mnie intryguje zdanie, które Pan ostatnio wypowiedział, że artystom wolno więcej. Dlaczego? To są nadludzie jacyś?

Maciej Maleńczuk: No wiesz… Nadludzie, to jest takie troszeczkę niebezpieczne słowo. Bo nam pachnie… Jakby tu rzec… Artyście być może niełatwo dostać kredyt w banku, ale na pewno może bezkarnie założyć sukienkę. Polityk być może łatwo dostanie kredyt w banku, ale nie może bezkarnie założyć sukienki. Tu jakby nie wychodzi, że więcej wolno, ale to zależy co kto chce. No bo wydaje mi się, że pan Piesiewicz ma wystarczająco dużo pieniędzy i mógłby spokojnie zrezygnować z pensji senatora. Nie wiem, czemu mu tak bardzo zależało, żeby tam w ogóle przebywać wśród tych ludzi. Sam kiedyś się zastanawiałem, czy by nie zostać politykiem. Odstręczała mnie sama myśl przebywania z tymi ludźmi. Prawdopodobnie wielu z nich nie byłoby na odpowiednim dla mnie poziomie. Wielu z nich na pewno strasznie by mnie denerwowało. A już na pewno nie szedłbym do tego samego basenu.

Dobrze, ale czy to nie powinno być tak, że każdy powinien mieć prawo do tego, żeby założyć tę sukienkę jak ma ochotę? To nie powinna być kwestia tego, czy ktoś jest artystą, politykiem, czy sprzątaczką.

MM: Powiem tak: gdyby PO miała jaja, to następnego dnia wszyscy z PO powinni przyjść w sukienkach do Sejmu.

To by było dosyć intrygujące...

MM: Nie mają tych jaj. I naprawdę jak patrzę na politykę Tuska i ogólnie… Znaczy Tusk ma rację. Polityka Tuska jest słuszna. On być może wewnątrz siebie jest liberałem. Być może nawet zalegalizowałby marihuanę albo i co więcej. Ale nie może tego zrobić, bo trzyma go za mordę kołtun, stara baba, teściowa, ciotka, wiesz, Kościół i całe mnóstwo rzeczy, które temu krajowi po prostu nie pozwalają się rozwijać. Ot i tyle.

A pan założył kiedyś sukienkę?

MM: Chciałabyś to zobaczyć, co?

Pewnie. Zainteresowanie polityką jednak jest.

MM: Nic o nas, bez nas. To po pierwsze. I po drugie, nie jestem aż do tego stopnia genialny, żeby umierać na suchoty i nie interesować się co będzie z moimi dziećmi i tak dalej. Być może mam taki sobie średni talent, wystarczający, żeby z tego żyć. Być może przez to właśnie nie czuję, że jestem ponad to. Czuję, że jestem w tym. I po prostu, jeżeli ktoś decyduje na mój temat, to ja bym chciał brać w tym udział. Wiesz… Nic o nas, bez nas. I generalnie wszystkie piosenki, które napisałem, wszystkie rzeczy, które napisałem i które mają podtekst polityczny, strasznie szybko się starzeją, politycy się zmieniają. Na razie ciągle to jeszcze robię. Nie jest tak fajnie, żeby sobie tylko i wyłącznie śpiewać o tym jak to będzie fajnie, transcendentnie zażyć dobrego narkotyku, bo nawet już tego nie ma.

A fajnie jest?

MM: Jak jest dobry, to fajnie.

A ja się zapytam o ten repertuar. On był bardzo zróżnicowany. Taki totalny mix.

MM: No i tak to jest. Taki ma być psycho-dancing. Psycho-dancing ma być eklektyczny, ja jestem eklektyczny, są eklektyczne czasy. Popatrz co robią raperzy, wyciągają ze śmietnika fragmenty jezzu, fragmenty jakiejś Bossa Novy, łatają to wszystko, kleją jak jakiś… Przypomina kolaż ze śmietnika. Poprzyklejane różne rzeczy, które ktoś kiedyś przeżuł, zjadł,  w pół strawił i wyrzucił. Tam się to psuje, a przychodzi kolejny ciulik, który nie ma inwencji, wyciąga, przykleja i jeszcze coś tam z tego uszczypie. No to do pewnego stopnia też tak robimy. Mamy w tym wszystkim trochę swojego udziału. Nie kleimy cudzych rzeczy. Gramy oczywiście standardy, no bo to jest dancing. A na dancingu gramy to co publiczność chce usłyszeć.

Zwłaszcza ta ostatnia kompilacja, tak? Była taka wiązanka… Ładna. A czego słucha Maciej Maleńczuk?

MM: Jazzu, kochanie, jazzu…

A czego nie słucha? Czego nie cierpi na przykład?

MM: Operetki.

Nie zdarzyło się być w operze na przykład?

MM: Znaczy… W operze prędzej. Są dobre opery, na przykład „Carmen” Bizeta, to jest dobra opera, „Tannhauser” Wagnera. Czekaj, jeszcze jest taka… „Madame Butterfly” Pucciniego. To są dobre opery. Tak naprawdę to nie są rzeczy dla normalnego śmiertelnika. Trzeba w to wejść. Nie sądzę, żeby co najmniej połowa tych serialowych aktorów, którzy koniecznie chcą się pokazać na koncercie Gergiev’a, który akurat przyjeżdża, nie wiedzieliby kto to jest Gergiev. Nie wiem tak naprawdę, czym się Gergiev różni od innych dyrygentów, wiesz… Są dobre rzeczy w muzyce. Opera, to nie jest to samo co operetka. Słucham wielu różnych rzeczy. Być może nieco irytują mnie takie scholastyczne kompozycje typu Mahler, czy jakiś tam Schumann. No to być może aż tak mocno do mnie nie przemawia. Aż tak bardzo silnie nie zgłębiłem tych kompozytorów. Ale kompozytorzy typu Strawiński, Szostakowicz, Debussy, Ravel, Dukas… Mówię teraz o orkiestrowej, o rzeczach, które się komponuje…

Muzyka to wszystko? Czy jeszcze są jakieś zainteresowania?

MM: Oprócz muzyki jest jeszcze literatura. Wydaje mi się, że przeczytałem wszystko, co się da przeczytać .Czego się nie da przeczytać staram się wysłuchać. Jest teraz taki patent jak czytane książki, audio-booki. Trudno mi przeciąć cegłę w stylu „Doktor Faustus” Tomasza Mann’a. Nie byłbym tego w stanie przeciąć, od tak usiąść i przeciąć tą cegłę. Dobra, przyznam się. Kiedy ćwiczę, mam swoją taką małą siłownię w domu, to słucham wtedy powieści w audio-booku. Polecam. Ja słucham muzyki w samochodzie lub też kiedy nikogo nie ma w domu. Wtedy słucham orkiestracji jazzowych. A tak jak żona wraca, dzieci, to telewizję oglądam, sportowe programy. Nikogo nie próbuję jakby nachalnie swoimi zainteresowaniami terroryzować. Jak mam ochotę na coś na co nikt nigdy nie ma ochoty, to wychodzę do drugiego pomieszczenia.

Stracił Pan podobno dwa zęby dzięki żonie.

MM: Z wywiadu do wywiadu, co? No dobrze. Byłem niegrzeczny - należało mi się. Wolałbym tego tutaj dalej nie komentować. Należało mi się.

Muzyka, literatura, żona, dzieci. Czy Maciej Maleńczuk to…?

MM: Czy to w ogóle się łączy jakoś?

Jak najbardziej. Ale chciałabym się zapytać, czy Maciej Maleńczuk to taki już grzeczny mężczyzna? Dojrzały?

MM: Jestem czasem tak grzeczny, że aż się płakać chce. To jest naprawdę smutne. Być może całkiem wielu osobom się wydaje, że prowadzę jakieś bardzo rozrywkowe życie i że za chwilę poderwę sobie jakąś panienkę, a potem znowu gdzieś tam pojadę, będę zażywał jakieś narkotyki. Tak też nie jest…

Nudne, normalne życie?

MM: O tej samotności trudno jest nawet opowiedzieć. Są takie piosenki typu „Hotel Grand” o samotności muzyka, który po prostu po koncercie idzie gdzieś tam do jakiegoś bezosobowego pokoju w hotelu, na  ścianach nie ma tam nic swojego, w szufladach tam nie ma nic swojego. Jedyne co jest twojego to szczotka do włosów i szczotka do zębów. I w takim bezosobowym pokoju spędzam pół życia.

No tak, ale coś musi być fascynującego w tym życiu muzyka… Skoro pan to robi, tym się zajmuje. Skoro jeszcze się chce koncertować. Ja tak to sobie wyobrażam, taka adrenalina,  kiedy się wychodzi na scenę…

MM: Bardzo przyjemnie jest grać, bardzo przyjemnie jest występować, bardzo jest przyjemnie patrzeć, że się ludziom podoba i mieć pełne sale. I to w ogóle nie jest praca. Podróż męczy, bo musisz dojechać. Możesz się zabić. A potem musisz wrócić do hotelu. Mam apartament. Wielkie dwa pokoje, ogromne. Jest w nim barek, można się upić, wiesz…

Ale nie trzeba.

MM: A co możesz zrobić? No wrócę tam do tego pokoju, włączę TV i będę starał się zasnąć.

To w takim razie jakie marzenia?

MM: Marzenia? Wydaje mi się, że pytanie o marzenia człowieka, który ma czterdzieści osiem lat jest nie na miejscu.

Ja myślę, że w każdym wieku jest na miejscu.

MM: Tak? To powiedz mi o swoich.

Powiem jak wyłączę mikrofon.

MM: Ja nawet jak wyłączysz ci nie powiem.

No dobrze, to inaczej… Plany na przyszłość … Nowe teksty na przykład, nowa płyta…?

MM: To zapraszam do czytania mojej powieści w odcinkach w magazynie „Bluszcz”. Zapraszam do czytania moich felietonów w magazynie „Playboy”. I w przyszłości do przeczytania poematu wielkiej formy, nad którą siedzę już od kilku lat. Przypominam, że otrzymałem kiedyś nagrodę literacką za „Chamsto w państwie”. No to w tej chwili pracuje nad taką dużo, dużo większą ogromną formą, nad którą już pracuję z pięć lat. Jestem w połowie. Na początku jeszcze nie bardzo wierzyłem, że to skończę. Tylko wtedy takie miałem natchnienie. Jak w końcu doszedłem do połowy,  to stwierdziłem, że warto byłoby to już skończyć. Wydaje mi się, że jak mijał ten rok, był już Sylwester, to sobie obiecałem, że skończę to draństwo w tym roku. Wielka forma poetycka.

Ale natchnienie musi być…

MM: Natchnienie musi być do piosenki. To najtrudniejsza rzecz ze wszystkiego, żeby potrafić tworzyć bez natchnienia. Bo czekać na natchnienie, to się można nie doczekać. No niestety.

Dziękujemy za rozmowę.


oprac.: Karolina Słojewska


Wywiad został nagrany dla Radia RSC po koncercie Macieja Maleńczuka w Skierniewicach. Jego wersję audio można odsłuchać poniżej.



bardzo dobry
Ocena:
Komentarze (5)
Dodaj komentarz
  • Boże! widzisz i nie grzmisz

    ELA2012-11-17 12:33:44

  • "Polityka Tuska jest słuszna. On być może wewnątrz siebie jest liberałem. Być może nawet zalegalizowałby marihuanę albo i co więcej. Ale nie może tego zrobić, bo trzyma go za mordę kołtun, stara baba, teściowa, ciotka, wiesz, Kościół i całe mnóstwo rzeczy, które temu krajowi po prostu nie pozwalają się rozwijać. Ot i tyle." Toż to chamstwo p.Maleńczuk, że tak sie dzieje. Niektórzy próbują uprawiac marihuanę i inne tak niezbędne "prawdziwym" artystom używki, chcą się nimi nawet dzielić. A "kołtun, stara baba, teściowa, ciotka, wiesz, Kościół "nie pozwala aby ten kraj się rozwijał wysyłając na tych postępowych ogrodników i chemików policję. Artysta popiera słuszną politykę Tuska ale co pedałami, których ten chciał wykastrować?. Zróbrze coś Artysto nasz. Proponuje niech Artysta założy sukienkę "przypudruje" nosek stanie pod sejmem z transparentem "Wypuścić Romka. Dać mu prochy i dziewczynki". Może sobie dobrac jeszcze kogoś z tzw. "łałtorytetów". Na pocieszenie dodam " i co więcej " Maleńczuka już jest kolonoskopia wśrod kochających się osobników płci męskiej wyraźnie odciąza skromne zasoby NFZ i pozwala "temu krajowi" po prostu się rozwijać. Ot i tyle. Normalnie luzak. Więcej badań. Pozdrwiam panią Karolinę Słojewską. Proszę o info kim są te dwie miłe panie przeprowadzające wywiad.

    Grzegorz2010-04-29 15:30:39
    • Pozdrawiamy Pana Grzegorza i dziękujemy za komplement bo te miłe Panie to my czyli : Małgosia i Dominika , dziennikarki radia RSC.

      Gosia i Dominika2010-07-30 22:53:22
    • Maleńczuk - niedoceniony polski artysta z poturbowanym ego

      bartek2010-04-30 08:32:52
      • może i poturbowane, ale wiele nagród jednak mu się należy, a ich nie dostał. przedstawiciel wymierającego w polsce gatunku ARTYSTÓW, którzy swojej kariery nie zawdzięczają tańcowi na lodzie

        afro2010-07-30 22:57:59