skierniewickie.pl

Wywiad z Tomaszem Jachimkiem [Kabaret Jachim Presents]

Piątek 14.05.2010oprac. Magdalena Ceroń
Tomasz Jachimek podczas tegoroczne Zimowej Akcji Kabaretowej, fot. P. Bruger
Dlaczego kabaret jest tak popularny w Polsce i czy to dobrze? Czy Polacy najchętniej się śmieją z cudzego nieszczęścia? O poczuciu humoru naszych rodaków ze znanym satyrykiem, Tomaszem Jachimkiem rozmawia Paweł Bruger.

Wersja do posłuchania:


Paweł Bruger: Z wykształcenia jesteś dziennikarzem. Dlaczego zostałeś kabareciarzem?

Tomasz Jachimek: No to jest najtrudniejsze pytanie „dlaczego zostałeś kabareciarzem”. Na tej samej zasadzie można się zastanawiać: a dlaczego lubisz zupę pomidorową, albo dlaczego śmieszy cię taki film, a taki cię nie śmieszy. Nie wiem, trudno powiedzieć. Spróbowałem zgłosić się, jeszcze w tym momencie  nie solo tylko z kabaretem, który się nazywał „Strzał z aureoli” na przegląd kabaretów „Paka” i najkrócej rzecz ujmując, to oczywiście banał, ale połknąłem bakcyla no i tak to trwa. W różnych formach, bo to i „Strzał z aureoli” i „Formacja Chatelet”, a później występy solowe jako kabaret „Jachim presents” a teraz to już po prostu jako Tomek Jachimek.

P.B: Myślałem że może po prostu dziennikarstwo Ci się nie podobało?

T.J: To też, to jak najbardziej był jeden z powodów. Głupio to mówić dziennikarzowi, który się para praktycznie stroną zawodową dziennikarską, że dziennikarstwo to słaby zawód, ale po studiach dziennikarskich takie miałem wrażenie, że „czy ja bym do końca chciał takować pozycję typu Monika Olejnik czy Beata Tadla?”. Obie bardzo serdecznie pozdrawiam. Czy tak bym chciał? No to chyba tak nie do końca.



P.B: Dwukrotnie wygrałeś „Pakę”. Co sądzisz o scenie kabaretowej w Polsce?

T.J: To jest bardzo poważne pytanie. Scena kabaretowa jest bardzo mocno zróżnicowana. Na pewno każdy kto się interesuje kabaretem znajdzie coś dla siebie. Są przeróżne formy: czy to będzie mim Ireneusz Krosny, czy to będzie konferansjer posługujący się słowem i piosenką typu Artur Andrus, czy to będzie Kabaret Moralnego Niepokoju, czy to będzie forma Teatru Tradycyjnego połączonego z kabaretem grupy Rafała Kmity, czy to będzie żart obyczajowo- ludyczny jak Kabaret Moralnego Niepokoju, można mnożyć, mnożyć, Czy to będzie Szkoła Zielonogórska, z którego wywodzi się np. kabaret Hrabi, czy to będzie żart totalnie pojechany typu Łowcy.B i Kabaret Mumio. Każdy sobie coś dla siebie znajdzie i to jest jak najbardziej pozytyw. Natomiast jeżeli mówimy o negatywach, na pewno stało się coś takiego, że kabaret się bardzo mocno skomercjalizował. Kabaret stał się taką łatwą odskocznią, łatwym wybiciem z progu na „karierę”. Bardzo szybko można zaistnieć w telewizji. Bardzo szybko można stać się, cieszyć się taką lokalną popularnością: „o bo mamy kabaret, bo teraz kabaret jest modny” itd. I tego typu rzecz, może nie najgorsza sama w sobie, ale powoduje, że kabaret poszedł, niestety w taką stronę strasznej masowości. Kabaret nie jest rozrywką dla wszystkich, trzeba sobie to od samego początku uświadomić, że kabaret nie jest rozrywką dla mas, dla..

P.B: Dla kogo?

T.J: Kabaret jest rozrywką dla ludzi, którzy tego chcą, którzy lubią słuchać. Wiedzą i są w stanie zaufać tym ludziom, którzy stoją na scenie, że oni nie tylko potrafią bawić, ale jeszcze coś w formie zabawnej, w formie ironicznej, w formie sardonicznej, w formie kabaretowej, najkrócej rzecz biorąc powiedzieć o życiu, o świecie, o czymkolwiek innym. Natomiast stało się tak, że teraz, poprzez to, że kabaret stał się sztuką masową, ludzie przychodzą tylko i wyłącznie na tzw.: „ rechot”, co automatycznie odbija się na jakości proponowanych żartów, skeczów, czy poziomów programu.

P.B: Ale to chyba dobrze, że ta forma się popularyzuje. To jest zupełnie normalne, najpierw jest w niszy, twórcy teoretycznie powinni się spełniać artystycznie, ale narzekają, że nie ma z tego pieniędzy. W momencie kiedy zaczyna się to popularyzować, czyli rozszerzać, zaczynają się pieniądze, a wtedy pojawia się narzekanie, że jest to komercja.

T.J: Tak, ale kabaret nie jest zjawiskiem, który powstał 10 lat temu, czy 15 lat temu, czy nawet 20 lat temu, tylko kabaret już jest, można powiedzieć, „dziadkiem”, albo „nestorem” ponad stu letnim. „Czarny kot” w Paryżu to jest bodajże rok 1890 czy 1891 takie próby kabaretowe. Oczywiście wyglądało to zupełnie inaczej niż teraz, ale to zupełnie nie o to chodzi. I w tym momencie, ponieważ  włodarze medialni zorientowali się, że „ jakie śmieszne to, jakie to fajne, jak ludzie fajnie reagują”, no to dajemy ich tutaj i to, że raz na jakiś czas kabaret pojawił się w telewizji było oczywiście fantastyczne pod względem promocyjnym, że na to ludzie polowali, no a ponieważ teraz kabaret jest w każdej możliwej stacji telewizyjnej, jest 179 powtórek, ludzie niektóre skecze znają na pamięć, i to nawet nie to, że się uczą, tylko jest tego taki natłok, że nie sposób się tego nie nauczyć na pamięć, więc w tym momencie trwa albo klasyczne zjadanie własnego ogona, albo takie podcinanie gałęzi, na której się siedzi. Ja nie chciałbym ryzykować tezy, że to źle, że kabaret jest popularny. Nie, to bardzo dobrze, że kabaret jest popularny! Natomiast to, że kabaret jest popularny, stwarza pewnego rodzaju pokusę i niestety ta pokusa jest bardzo często wykorzystywana, że skoro jesteśmy popularni, skoro ludzie się tak świetnie śmieją na naszych występach, to już pokażemy im cokolwiek, byleby tylko rechotali. A naprawdę nie o to do końca chodzi.

P.B: Czy Polacy to smutny naród?

T.J: Hm.. <śmiech> Nie.. proszę zapytać dowolnego Polaka czy ma poczucie humoru. Nie znalazłem się jeszcze z żadnym. Nie to że zadaje każdemu napotykanemu Polakowi pytanie czy jest pan smutnym człowiekiem, albo czy ma pan poczucie humoru. Nie, bo takich pytań nie zadaję, ale proszę zapytać dowolnego Polaka: „przepraszam, ma pan poczucie humoru?”- każdy odpowie, że ma. Natomiast można dywagować na temat tegoż poczucia humoru. 

P.B: Dobrze, ale za granicą, ludzie na ulicy się pozdrawiają, uśmiechają do siebie. Kiedy rozmawiałem z jednym znajomym Anglikiem, który był w Polsce, to pierwszy szok jaki przeżył to: wchodzi do windy i mówi wszystkim „hello” a każdy buty sobie ogląda, więc tak się zastanawiam czy ci Polacy po prostu idą na kabaret, bo wtedy można się śmiać, a na co dzień są tacy smutni?

T.J: Nie, myślę, że to są dwie różne kwestie. Poczucie humoru nie przejawia się w tym, czy ktoś się będzie pozdrawiał na ulicy, bo to jest kwestia bardziej kultury, albo takiego podejścia do życia. Natomiast poczucie humoru przejawia się u Polaków wtedy, kiedy sąsiad sobie nogę złamie, albo sąsiadkę wywalą z roboty, albo córka sąsiadki nie zda matury, albo jeszcze lepiej: córka sąsiadki zajdzie w ciążę, jeszcze najlepiej z żydem i z murzynem, to wtedy Polak ma taki fantastyczny ubaw, że gorzej jakbyśmy mówili o tym, żeby Polak się zaczął śmiać sam z siebie. No to tu jest trochę gorzej z tym poczuciem humoru, natomiast z poczuciem humoru pod względem ilościowym, jest naprawdę nie najgorzej. Gorzej pod względem jakościowym.

P.B: A skąd pomysły u ciebie? Rozumiem, że z tych chyba zaobserwowanych, społecznych cech. Skąd jeszcze czerpiesz inspiracje w różnych skeczach?

T.J: Może to nie jest najbardziej eleganckie, ale strasznie lubię podsłuchiwać ludzi. Jak ze sobą rozmawiają, o czym rozmawiają, jakich używają form ekspresji, jakiego używają słownictwa, jak budują zdania, jakie mają anegdoty. I ja już w pewnym momencie doszedłem do wniosku, że nie ma sensu dobudowywać historyjek do tego, tylko po prostu trzeba opowiadać taką anegdotkę do tzw. „szybkiej puenty”, że to już jest tak, albo z jednej strony absurdalne, albo z drugiej strony tak śmieszne, albo tak pojechane, że już żaden satyryk nie ma co dorabiać żadnego komentarza, tylko po prostu brać, przenosić, jeden do jednego na scenę i to działa, i że to funkcjonuje, i że to jest sprawdzone, to na pewno obserwacja świata medialnego. Ale przede wszystkim, tzw. kontakty międzyludzkie. Proszę się przejechać dowolną zakorkowaną Polską ulicą i to są naprawdę 4 tematy na monolog, 5 typów charakterystycznych do sparodiowania w kabarecie. Proszę sobie wejść na dowolne forum internetowe, na dowolny temat: młode matki, znani sportowcy, politycy, już nie mówię: świat medialny, bo tam się szambo leje, i powyciągać te złośliwości jakie tam Polak o Polaku mówi. To jest coś niewyobrażalnego.

P.B: Dziękuję bardzo. Moim gościem był Tomek Jachimek.

T.J: Dziękuję bardzo. Było mi bardzo miło.

dobry
Ocena:
Komentarze (0)
Dodaj komentarz