skierniewickie.pl

Felieton: Chytre sztuczki

Czwartek 09.05.2013Alicja Cyrańska
To miało być przeprowadzone szybko, sprawnie, bez szumu. To miało sprawić wrażenie, że  najważniejsze dla władzy jest dobro oraz pomyślność mieszkańców. To miało przynieść sukces, jakim dla rządzących jest przeprowadzenie własnego zamysłu, przy aprobacie wszystkich. Zamysł przeprowadzono,cel osiągnięto, a sukces ? Hmm...

Mieszkańcy, dla których przeprowadzono reformę kultury i zlikwidowano MCK, okazali się niewdzięczni! Zamiast cieszyć się, że wreszcie sami będą tworzyć kulturę - protestują, listy piszą, wygrażają władzy. I na nic zdały się zapewnienia o miłości do nich, obłaskawianie lęków,. Doprawdy, Naczelna Reformatorka Kultury może obecnie gorzko skonstatować fakt, że nie ma wdzięczności w narodzie. A przecież dołożono tylu starań, użyto tylu forteli!

Zaczęto rok temu od zamiany słowa "likwidacja" na słowo "dyskusja". Zauważono bowiem, że dyskusja ma dobre skojarzenia, a likwidacja złe. Zastosowano w praktyce tę zamianę, skutkiem czego radnym, głosującym rok temu w sprawie zamiaru likwidacji MCK, powiedziano, że głosują za dyskusją o MCK. Ci jednak nie dali się nabrać, bo czytać potrafią. Taki był początek obłaskawiania lęków radnych.

Obłaskawianie lęków opinii publicznej dokonuje się poprzez zamianę słowa likwidacja na słowo połączenie. Obecnie prowadzona jest likwidacja majątku MCK, a więc w tym przypadku używane jest słowo „połączenie”. Dyskusja i połączenie to dwa zręczne eufemizmy likwidacji.

Na publiczną debatę o kulturze wybrano w ubiegłym roku lipiec, miesiąc urlopowy. Z 21 radnych Rady Miasta zaproszono tylko troje. Reszty radnych  nie powiadomiono. Celem publicznych debat jest danie możliwości wypowiedzenia się mieszkańcom. Rolą radnych, jako ich reprezentantów, jest wysłuchanie. Radny, nieobecny podczas takiego spotkania, nie jest świadom oczekiwań mieszkańców. Organizatorzy tej debaty zapewne zdecydowali, że świadomość oczekiwań mieszkańców, radnym nie jest potrzebna.



W lutym tego roku, na sesji Rady Miasta, przedstawiono obszerny dokument, pod nazwą Reforma Kultury. Zawierał on bardzo dużo informacji, w tym wiele danych liczbowych. Trudno jest rzeczowo odnieść się do takiego dokumentu, bez uprzedniego przestudiowania go. Jednakże wcześniejsze doręczenie tego dokumentu radnym, zostało zabronione. Stało się tak, wbrew panującej zasadzie, że materiały do uchwał podejmowanych na sesji, doręcza się z tygodniowym wyprzedzeniem. Tak więc radni, bez odpowiedniego zapoznania się z tematem proponowanych zmian w kulturze, głosowali. W wyniku tego głosowania MCK przestał istnieć.

Dla reformatorów kultury sprawą niezmiernie ważną stało się zdjęcie z siebie odpowiedzialności za reformę i przerzucenie jej na innych. Na kogo? Najlepiej na dyrektorów MCK i MOK oraz na inne osoby. W tym celu powołano specjalną, tajną komisję do spraw kultury. Naczelna Reformatorka Kultury ustanowiła samą siebie przewodniczącą tego gremium. Członkom nakazała podpisanie „lojalki” by utrzymać w tajemnicy tematy spotkań. Odbyły się cztery spotkania,mające sprawić wrażenie, że owocnie rozstrzygane są na nich sprawy kultury.

Dokument, wieńczący „dokonania” tej komisji uzasadniał, że należy zlikwidować MCK, a MOK włączyć do nowej instytucji. Dyrektorzy MCK i MOK, jako członkowie tej komisji, zostali zobligowani do złożenia swoich podpisów na tym dokumencie (sic!). A więc jeden z dyrektorów uzasadniał likwidację swojej instytucji, a drugi włączał swoją w nowy twór. To była sztuczka co się zowie, sam Niccolo Machiavelli lepszej by nie wymyślił!

Włożono wiele wysiłku, by sprawy proste i oczywiste, uczynić niezrozumiałymi. W sposób pokrętny i bez żenady zrealizowano zamiar. Cel osiągnięto. Ale sam sposób dojścia do tego celu, zrodził w ludziach pytanie, czy na pewno w tej reformie o kulturę szło?

____________________________________________________________________

Alicja Cyrańska – autorka, radna Rady Miasta Skierniewice, dr chemii, wykładowca Uniwersytetu Łódzkiego. Od 10 lat mieszka w Skierniewicach. Na co dzień aktywnie zaangażowana w sprawy miasta i jego mieszkańców.

Od redakcji:
Dział "Gorące tematy" jest poświęcony publikacji autorskich felietonów poruszających tematy związane z przestrzenią publiczną w Skierniewicach. Czytelników zapraszamy do wyrażania swoich opinii w komentarzach pod tekstem, zaś osoby publiczne lub wszystkie inne, które chciałyby zabrać rzeczowy głos w publicznej dyskusji na każdy temat związany z życiem i funkcjonowaniem w Skierniewicach, zapraszamy do współpracy.
bardzo dobry
Ocena:
Komentarze (140)
Dodaj komentarz
  • Chcesz powiedzieć, że domagam się solidnej i adekwatnej do zaintereswowań mieszkańców oferty kulturalnej, a to wszystko pic na wodę, ponieważ chodzi o sprzedaż atrakcyjnych terenów w centrum miasta?

    skierniewiczanin2013-11-29 19:37:43

  • Nareszcie mamy jasność w temacie likwidacji MCK .Na tym terenie pani Trębska wybuje nowe centrum handlowe. A Dekada niech spada !

    K.2013-05-29 23:01:50

  • Nareszcie mamy jasność w temacie likwidacji MCK .Na tym terenie pani Trębska wybuje nowe centrum handlowe. A Dekada niech spada !

    K.2013-05-29 22:58:49

  • Poprosiłem ponownie Radnych, tych do których udało mi się dodzwonić o udzielenie odpowiedzi na maila, dlaczego głosowali za lub przeciw likwidacji MCK-u. Być może są konkretne, uzasadnione powody likwidacji. Jak dostanę-opublikuję na tym portalu, bo to może być ciekawa lektura, która może parę rzeczy wyjaśnić. Umówiłem się wstępnie na spotkanie w poniedziałek z dyrektorem MOK-może on będzie w stanie naświetlić tą "reformę"-likwidację lub odpowiedzieć na niektóre z pytań. Wysłałem do MOK pytania: ile kosztuje Polonez, ile MOK, a ile RSC oraz prośbę o pokazanie koncesji na Radio i umowy z Teatrem Jaracza. Tyle udało się zdziałać przed nadchodzącym weekendem-sam jestem ciekaw rezultatów tych działań po za tym, że już wiem, że wieszają na mnie psy, za to że się wpierdzielam i że chyba jestem chory. Cały czas najważniejsze jest pytanie "po co ci to?", a nie ma odpowiedzi praktycznie żadnej w sprawie "reformy" :( o merytorycznych rozmowach i poważnym traktowaniu mieszkańca powoli mogę zapomnieć.

    skierniewiczanin2013-05-24 16:29:20
    • Niestety Pan Bigos nie miał dla mnie czasu, bo plakaty rozwoził. Pani Jabłońska też nie, może w najbliższy poniedziałek. Odpowiedzi tutaj nie publikuję, bo nic w niej nie ma: pytania na blogu są tak "złożone" i "wielowątkowe", że od 28 marca nie można na nie odpowiedzieć. Nie było też prośby o ich doprecyzowanie, więc myślę, że aż tak zawiłe to nie są i dwa miesiące (ustawowe-ustawa z 6 września 2001 o dostępie do informacji publicznej) na odpowiedź już minęły. Powoli zaczyna chodzić nie tylko o kulturę, na czym mi bardzo zależy, ale o łamanie prawa i to najważniejszego,jak zasady demokracji. Mam nadzieję, że się mylę.

      skierniewiczanin2013-05-30 16:24:12
      • Nie mylisz się. ............. Myślisz, że ludzie ciągaja ich od lat po sądach za ich kompetencje i praworządność? :)))

        Takie Forum2013-07-01 11:18:53
        • Pozwolę sobie odpowiedzieć za skierniewiczanina, bo przed chwilą gadałem z nim o tym telefonicznie. On jest przeciwny załatwianiu sprawy na drodze sądowej. Wspominał o Sądzie Administracyjnym ale tylko wtedy, gdy wyczerpie wszystkie możliwości prawne w Naszym Mieście. Jest na tyle cięty, że to zrobi:) Dzisiaj jest spotkanie w Pszczółce o 18.30 lewy górny róg sali, jeśli ktoś jest chętny. Mieszkaniec grodu, napisał, że czas powoli zacząć spotykać się z mieszkańcami,którym zależy. Zapraszam

          piotr2013-07-01 11:41:11

  • 28 maja (najbliższy wtorek) mija termin na odpowiedź ze strony Urzędu w sprawie odwołania na wniosek do Rady Miasta, który publikowałem na skierniewickie.blog.pl - proszę przeczytajcie. Ciekawy jestem, jak chcą udzielić odpowiedzi skoro decyzyjni wyjechali na wycieczkę, chyba do Austrii, do oczywiście jednego z zaprzyjaźnionych ze Skierniewicami miast. Ilu tłumaczy pojechało na ilu naszych reprezentantów?, nawiązując do znajomości języków obcych urzędników.

    skierniewiczanin2013-05-24 16:12:21
    • Nie udzielą odpowiedzi, maja Cię i przepisy głęboko w d...

      Taka prawda2013-05-27 09:23:01
      • Przepisów mieć nie mogą gdzieś. Nawet nie o przepisy chodzi, ale o zwyczajne podejście. Nie potrzebne są przepisy, by urzędnik z mieszkańcem porozmawiał konkretnie o tak ważnej sprawie, jak kultura. Kilka sensownych spotkań, parę wniosków, potem działanie i sprawa z głowy, a tu się okazuje, że normalnie się nie da. Pana Bigosa dzisiaj nie zastałem, jest w Grodzisku, nie spotkał się ze mną, cóż tak bywa...

        skierniewiczanin2013-05-27 16:21:06
        • Oj mogą mieć przepisy gdzieś, mogą Za to Ty nie możesz, tak to drobna różnica

          :)2013-07-01 11:20:47
          • SPOTKANIE SKIERNIEWICZAN: Pszczółka, godz. 18.30 lewy górny róg sali. Pytać w barze, na hasło skierniewiczanie, Pani pokaże, który to stolik.

            piotr2013-07-01 11:46:42
            • Super,dodam,że z poniedziałku same niespodzianki.

              mieszkaniec grodu2013-07-01 16:49:56
        • Macie jakieś sensowne pomysły na urzędników, czy tylko teksty: i tak cię leją, nic się nie da zrobić?

          skierniewiczanin2013-05-27 16:28:24
          • Jedyne co możesz zrobić, to nie wybierać na urząd tych co do tego się nie nadają. To są dorośli ludzie. Nie uda Ci się ich wychować.

            .2013-07-01 14:06:44