skierniewickie.pl

Skierniewice: Teatr Realistyczny wynosi się do Łodzi

Wtorek 30.03.2010bru
Teatr Realistyczny, jeden z najbardziej znanych w Polsce teatrów alternatywnych postanowił przenieść się do Łodzi. Repertuar będzie grany jeszcze tylko do końca kwietnia. O tym skąd ta decyzja rozmawiamy z Robertem Paluchowskim, szefem i reżyserem Realistycznego.

Paweł Bruger: Na swoim koncie macie wiele sukcesów. Co to za sukcesy – pochwal się.

Robert Paluchowski: Nie, konsekwentnie się nie chwalę, ponieważ nie o to w naszej misji chodzi. Nawet na naszej stronie internetowej nie znajdziesz listy naszych nagród. Każdy wnikliwy odbiorca może sam sprawdzić nasz dorobek – wystarczy w którejkolwiek wyszukiwarce internetowej wpisać hasło „Teatr Realistyczny”.

PB.: Ale każde przedsięwzięcie artystyczne chyba ma na celu zebranie jak największej publiki, a więc może jednak warto się pochwalić?

RP.: Dobrze, a więc pochwalę się trochę od innej strony. Ewa Wójciak jest dyrektorką „Teatru Ósmego Dnia”. Dla mnie najważniejsza jest opinią, którą ona wygłosiła kilka lat temu zapytana przez dziennikarza: co to jest Teatr Realistyczny. Odpowiedziała, że jest to teatr, który nigdy nie zawiedzie. Właśnie to jest dla mnie najważniejsza nagroda. Jeżeli czasopismo „Teatr” uznaje spektakl „Tosamość”  za jeden z najlepszych spektakli sezonu bez podziału, czy to są teatry alternatywne, czy nie alternatywne, jeżeli recenzent Gazety Wyborczej w 2007 pisze w podsumowaniu, że najlepszy spektakl regionu łódzkiego zobaczył w skierniewickich salach pobrowarnych - to są dla mnie nagrody. Jeżeli po dwóch latach od obejrzenia spektaklu „Tra-ta-ta” ja słyszę od widza, że jak on zamknie oczy to wciąż widzi sceny ze spektaklu to jest to, co się odkłada w widzach. Zespół Teartu Ósmego Dnia zapytał nas dwa lata temu: Robek, co wy tam jeszcze robicie? Dlaczego jeszcze siedzicie w tych Skierniewicach? Co tam jest takiego, czego nie ma gdzie indziej?

PB.: Co jest takiego?

RP.: No właśnie sam się nad tym zastanawiam. Już kiedyś byłem w takim punkcie, kiedy 20 lat temu byłem za granicą i się zastanawiałem gdzie mam więcej. Tu jednak jest mój dom, tu mam rodzinę. Natomiast ten świat nie jest wielki i przeniesienie się z działalnością do Łodzi to jest zaledwie godzina drogi potrzebna na dojazd.

PB.: Skąd jeszcze może was znać przeciętny Kowalski z drugiego końca Polski.

RP.: Przez kilka lat mieliśmy opinię skandalistów. Niektórzy dyrektorzy festiwali, którzy się za późno dowiedzieli [że będziemy – PB], prosili żebyśmy jednak nie przyjeżdżali, że może kiedy indziej, z innym spektaklem [śmiech].

PB.: Zdecydowaliście się jednak przenieść do Łodzi. Dlaczego?

RP.: Łódź jest bardzo ciekawym miejscem z racji kontrastów, które tam zawsze panowały. Między cieknącym złotem bogactwem, a skrajną nędzą. Myślę, że to jest dobre miejsce dla nas, tam trzeba walczyć o widza. „Warszawka” mi się kojarzy z inteligencją, która się cała przeniesie na Pragę, bo to jest akurat modne, ale za dwa lata mogą się przenieść na Chomiczówkę, albo na Bemowo, jeśli to będzie wtedy „trendy”. Natomiast Łódź jest pofabryczna, postindustrialna, autentyczna.

PB.: Dlaczego ludzie nie chodzą do teatru? Organizujecie też projekcje ambitnych filmów, wiele koncertów. Frekwencja również niska…

RP.: Wiele wskazuje na to, że ludzie chcieliby żeby było łatwo. Słyszę wiele głosów, że ludzie nie chcą chodzić do teatru, bo spektakle są za trudne. A przecież to właśnie trudna sztuka najbardziej porusza. To właśnie od takich przedstawień zaczynają się często przemiany społeczne. A tu się nagle dowiaduję, że spektakle, które dotyczą jakiś problemów są „za trudne”…

PB.: A może powinniście iść w kierunku takiego fast foodu kulturalnego?

RP.: Nie ma takiej możliwości. Myślę, że za tworzenie tego wszystkiego, co nas otacza odpowiedzialny jest jeden procent społeczeństwa. To są ludzie o wysokim potencjale intelektualnym. I oni nie będą chodzić na festyny, bo ich to nie interesuje. Trzeba im zapewnić ofertę kulturalną, bo to, co oni dostaną przekłada się na to, co stworzą dla przyszłości.

PB.: Może w tym właśnie tkwi problem. Skoro chcecie docierać do jednego procenta społeczeństwa, a więc do niszy, to może ta nisza jest w Skierniewicach za mała, aby dla niej Teatr Realistyczny mógł istnieć?

RP.: Twierdzę, że istnieje coś takiego jak niedowład świadomości. Ludzie chcieliby coś zrobić, ale im „się nie chce”. Nie ruszą się z miejsca, tylko będą siedzieli i myśleli o tym, że im się chce. Marnują w ten sposób energię, która jest im dana.

PB.: Dziękuję za rozmowę.

RP.: Dziękuję.


Wersję rozszerzoną wywiadu w formacie audio można pobrać i odsłuchać TUTAJ



bardzo dobry
Ocena:
Komentarze (1)
Dodaj komentarz
  • Dlaczego ludzie nie przychodzą do Realistycznego?

    blee2010-04-09 14:34:23