skierniewickie.pl

Edyta Geppert w MOKu

Poniedziałek 22.06.2015Daniel Ciesielski

 W minioną niedzielę, 21 VI 2015, w MOK w Skierniewicach odbył się recital Edyty Geppert.

Edyta Geppert zadebiutowała w roku 1984 Arią Elizy z musicalu My Fair Lady na festiwalu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu, na którym otrzymała nagrodę główną. Jak mówił Krzysztof Materna: „Mimo że nie jest aktorką, jej zainteresowania zawsze oscylowały w kierunku teatru, form kabaretowych, a szczególnie teatru muzycznego (...) Edyta Geppert powiedziała w jednym z wywiadów: Pragnę śpiewać to, co lubię, i tak jak lubię. Jeśli publiczność zaakceptuje moje upodobania, będę mogła mówić o prawdziwym sukcesie
Artystka wystąpiła w duecie z pianistą – Piotrem Matuszczykiem. Pozostały akompaniament tworzyły trąbka i gitara - z półplaybacku. Rolę konferansjera pełnił mąż pieśniarki - Piotr Loretz.


Oprócz przekrojowego repertuaru nie zabrakło największych przebojów piosenkarki, takich jak „Zamiast”, „O życie, kocham cię nad życie”, „Nie żałuję” i innych.
W koncercie uczestniczyło ponad 150 osób. Oprócz skierniewiczan byli też obecni fani artystki z Łodzi i Warszawy.

 

 

bardzo dobry
Ocena:
Komentarze (2)
Dodaj komentarz
  • cudowny koncert! jeden z najlepszych Pani Edyty na których byłam.

    kasia2015-07-10 20:37:50

  • Jako komentarz dołączam list polecony (otwarty) Ks. Tymoteusza do Pani Geppert: Pani P. T. Edyta Geppert! Nie miałem odwagi napisać listu do Pani. Nie stać mnie też było na wyznanie zauroczenia od pierwszego usłyszenia, a było to już w latach osiemdziesiątych, kiedy usłyszałem z Opola - "Jaka róża, taki cierń”. Przyglądałem się Pani ubranej w czerń. Dlaczego? Lubię czerń, dlatego chodzę w czarnej sutannie. Aktorka, ale jak ona śpiewa... Ona cała jest muzyką. Nie lubi Pani słów: sukces, kariera. Pragnę śpiewać to, co lubię, i tak jak lubię. Dlatego ma Pani swoją publiczność. Dał Pani Bóg wszystko: słuch, głos, talent aktorski. Nie musi więc Pani stroić się w papuzie piórka. Pani jest w czerni, a grają ręce, śpiewają usta, czasem płacze, a czasem krzyczy serce. Tak. Pani nie musi oglądać się na modę i towarzystwa wzajemnej adoracji. Jest Pani samodzielna i niezależna. W tym, co Pani śpiewa, jest wiele z Pani życia. Dlatego słucham Pani piosenek jak intymnych wyznań. To są Pani przeżycia, które z troską artystki przekazuje Pani nam, aby nas przejąć dreszczem, czasem rozbawić, a czasem wprowadzić w zamyślenie, medytację, nawet w modlitwę. Mam w samochodzie kasetę z Pani piosenkami. Pomagają mi one zamyślić się nad kazaniem, które będę głosił, albo nad swoim losem i już nie narzekać. Zapomnę pewnie słowa i melodię niektórych piosenek. Jednej nie zapomnę, ze słowami Pani Magdy Czapińskiej, z muzyką wielkiego Włodzimierza Korcza i z talentem Pani Edyty. Pani Edyto, to już jest na skraju psychicznej wytrzymałości człowieka!!! Targa mi Pani sercem, kołacze do sumienia i gra na wszystkich strunach człowieczych uczuć. Kto tak umie śpiewać o Bogu? "A skoro wszystko lepiej wiesz, bo patrzysz na nas z lotu ptaka, to powiedz, czemu tak mi jest, że czasem tylko siąść i płakać? (...) Ile mam grzechów?, któż to wie a do liczenia nie mam głowy, wszystkie darujesz mi i tak, nie jesteś przecież drobiazgowy". Tu muszę wyłączyć kasetę i otrzeć łzy. Nie wytrzymam. Umiem mówić Ojcze nasz, a rozmawiać z Ojcem tak dziecięco - nie umiem. Zazdroszczę Pani. "Dziś czuję się jak mrówka, gdy czyjś bunt tratuję jak mrowisko. Czemu mi dałeś wiarę w cud, a potem odebrałeś wszystko? Ja się nie skarżę na swój los, choć wiem, jak będzie jutro rano. Tyle powiedzieć chciałam Ci zamiast... pacierza, na dobranoc”. Dziękuję Pani! Pani to umie się modlić. Może nauczę się kiedyś modlić bez słów. Ks. Tymoteusz

    Jakub2015-06-22 21:03:51