skierniewickie.pl

Skierniewice: 19. Finał WOŚP [fotorelacja]

Poniedziałek 10.01.2011bru
Zebranie pieniądze były na bieżąco liczone w MCK. Fot. Skierniewickie.pl
W okolicach kościołów, supermarketów i po prostu na ulicach w niedzielę, 9 stycznia można było spotkać wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W sumie, według wstępnych wyliczeń Skierniewice zebrały prawie 74 tys. złotych.

Licytacje przedmiotów rozpoczęły się od godz. 17 w Młodzieżowym Centrum Kultury, gdzie mieścił się sztab WOŚP. W MCK zagrały również zespoły muzyczne. Według wstępnych wyliczeń w sumie zebrano w MCK (z licytacji, loterii oraz ze zbiórek wolontariuszy) prawie 31 tys. złotych.

Osobną licytację prowadziło również Radio RSC, gdzie na antenie wylicytowano najdroższy przedmiot, tradycyjne złote jabłuszko za kwotę 10500 złotych. W sumie z aukcji w radiu zebrano prawie 16 tys. złotych.

Koncerty charytatywne odbywały się również w klubie Art De Grand. Tam swój sztab mieli wolontariusze ze skierniewickiego hufca ZHP. W sumie harcerze zebrali do puszek ponad 27 tys. złotych.

W tym roku to już 19. Finał WOŚP. Wśród skierniewickich wolontariuszy większość nie ukończyła jeszcze 18-go roku życia. Zapytaliśmy ich więc dlaczego biorą udział w akcji.

Joanna Machaj (16 lat) – Taka pomoc to po prostu frajda. Można spotkać i porozmawiać z ciekawymi ludźmi, a mnie najbardziej podobają się uśmiechy na twarzach dzieci, które wrzucają pieniądze do naszych puszek.

Klaudia Kwiatkowska (15 lat), harcerka: Oczywiście chcę pomóc w akcji, a ta jest duża i widać jej efekty. Każdego roku można zebrać dużo pieniędzy i chociażby dlatego warto pomóc od siebie.

Mirella i Karolina (17 lat), uczennice LO: Pomagamy, bo to daje nam przyjemność, a najbardziej lubimy jak się ludzie uśmiechają…
Zapytani przez nas wolontariusze z dumą odpowiadali, że w tym roku skierniewiczanie również chętnie wrzucali pieniądze do puszek.

- Owszem, zdarzali się i tacy, którzy nie chcieli nic dać, ale to naprawdę rzadkość – mówi Joanna Machaj, szesnastoletnia wolontariuszka, która w tym roku zbierała pieniądze przed supermarketem Tesco w Skierniewicach.

Dlaczego po dziewiętnastu latach ludzie wciąż chętnie wrzucają datki do puszek WOŚP?

- Bo to tradycja, bo widać efekty tych akcji w szpitalach, wreszcie też dlatego, że sami z żoną spodziewamy się  dziecka, a Wielka Orkiestra pomaga właśnie dzieciom – wylicza Karol Szałwiński z Rawy Mazowieckiej.

bardzo dobry
Ocena:
Komentarze (0)
Dodaj komentarz