skierniewickie.pl

Czesław Mozil: Chciałem pokazać swoją naturalność

Wtorek 27.09.2011Rozmawiała Aleksandra Rutkowska
Fot. Tydzień Żyrardowa
Czesław Mozil, jeden z najbardziej rozpoznawalnych i najbardziej charakterystycznych artystów, 10 września wystąpił w Żyrardowie. Przy tej okazji zapytaliśmy go m.in. o trasę koncertową z zespołem Lao Che i udział w programie „X Factor”.

AR.: Kiedy ostatni raz się widzieliśmy, w styczniu 2009 roku, płyta „Debiut” i zespół Czesław Śpiewa cieszyły się już bardzo dużą popularnością, po Fryderykach pojawił się prestiż, ale większości Polaków stałeś się znany dopiero, gdy pojawiłeś się w programie „X Factor”. Czemu zdecydowałeś się na zasiadanie w jury i czy dziś podjąłbyś taką samą decyzję?

CM.: Można mieć najlepiej sprzedającą się płytę w Polsce, można otrzymać Fryderyki i nagrodę Top Trendy, ale normalny widz nie będzie cię znał. Gram bardzo mało takich otwartych koncertów, jak dziś, moje koncerty z reguły są biletowane i przychodzą na nie ludzie, którzy wiedzą kim jestem. Dzięki programowi „X Factor” o wiele więcej osób poznało moją muzykę, a kolejna część z nich tą muzykę polubiła, a więc było warto się w nim pojawić, bo zdobyłem nowych fanów. Było to też niebezpieczne, bo niektórzy mogli stwierdzić, że się lansuję, ale ja chciałem pokazać swoją naturalność. Moi przyjaciele z branży muzycznej byli zdziwieni, że można zrobić krok w kierunku telewizji i dalej być sobą.
Jedynym minusem może być to, że czasem mam ochotę uciekać przed fanami. Nie można od artysty czy muzyka żądać, żeby po każdym zagranym koncercie wyszedł do tłumu, bo w tym tłumie są tacy, którzy muzykę naprawdę kochają, z tym że oni przychodzą przeważnie na występy w klubach, ale są też tacy, którzy koncertu wcale nie słuchali i przyszli tylko po zdjęcie. W Żyrardowie nie wyszedłem do tłumu, bo nie chciałem nikogo wyróżniać, a wiem, że rozdanie autografów wszystkim mogłoby zająć kilka godzin, a ja nie chce olewać ludzi.



AR.: Twoja ostatnia płyta, „Pop” w zamyśle miała być teatrem współczesnej Polski, w której sztuka i kicz występują na jednej scenie. Co chciałeś osiągnąć, tworząc takie prowokacyjne i ironiczne wydawnictwo?

CM.: W wielu rzeczach, które robię jest dużo ironii, w płycie „Debiut” czy tym, co robię z Tesco Value też. Wystarczy, że piosenka jest o innym rytmie, z tekstem w innym języku, to nagle nie wymagamy od niej tyle i to nawet nie chodzi o to, czy rozumiemy ten rytm i język, czy nie. Myślę, tak jak dziś mówiłem na koncercie, że nie można zawsze wierzyć panu z mikrofonem.

AR.: Na albumie pojawiają się znani muzycy – Gaba Kulka, Nergal i Kasia Nosowska. Czemu zależało Ci na udziale akurat tych osób?

CM.: To są osoby, które poznałem dużo wcześniej, jeszcze przed 2008 rokiem, kiedy nie mieszkałem w Polsce, a tylko tu przyjeżdżałem. Dziennikarze muzyczni mówili, że to, że zaprosiłem do „Popu” Nergala, to jest lans, a przecież już dwa lata wcześniej na plakacie promującym „Debiut” była wypowiedź Nergala o tej płycie.
Kasia Nosowska, Gaba Kulka i Nergal to osoby, które bardzo cenię i szanuję. Kiedyś chciałbym też zaprosić do nagrania płyty Tomka Lipińskiego, ale na to przyjdzie czas, trzeba mieć jakiś konkretny pomysł.

AR.: W październiku rusza II edycja trasy Lao Czesław Tour, podczas której występujesz wspólnie z zespołem Lao Che. Kto wyszedł z inicjatywą wspólnego koncertowania i jak wspominasz pierwszą edycję trasy?

CM.: To Lao Che zaprosiło nas do wspólnej trasy, dla nas to był wielki zaszczyt móc z nimi zagrać. Bardzo ich cenię za całokształt tego, co robią.
Poprzednia trasa, to było bardzo fajne przeżycie, szybko się zgraliśmy, dlatego chcieliśmy te koncerty powtórzyć. Myślę, że mamy wielu wspólnych fanów, a dzięki trasie zdobyliśmy nowych. Ponownie wyjeżdżamy w październiku, a niedługo jedziemy do Płocka, gdzie będziemy mieć próby. Chcemy przygotować parę mieszanek – kilka coverów, piosenek Lao Che.

AR.: W Żyrardowie wystąpiłeś na koncercie plenerowym, z dość licznym zespołem, ale biorąc pod uwagę „Czesław Solo Act” można odnieść wrażenie, że bardziej cenisz solowe koncerty, kameralne, rzeczywiście tak jest?



CM.: Na pewno wolę klubowe koncerty, bo przychodzą na nie ludzie, którzy wiedzą na co idą. Na dużej masowej imprezie też jest fajnie grać, bo można dotrzeć do ludzi, którzy być może nie mają pieniędzy na bilet. Myślę, że nawet jeśli kilka osób uda nam się podczas takiego koncertu zdobyć, to warto wystąpić.

AR.: Na zakończenie zapytam, jak czujesz się jako jeden z nominowanych w plebiscycie EksMagazynu i jak oceniasz swoje szanse w rywalizacji m.in. z Adamem Małyszem, CeZikiem i Marcinem Dorocińskim?

CM.: Byłem w wielkim szoku, jak dowiedziałem się o tej nominacji, od razu kupiłem EksMagazine, żeby się przekonać co to za gazeta... Bardzo spodobał mi się skład nominowanych, bo wybrano pięć różnych, kolorowych osobowości, które jednocześnie są wobec siebie zgrane. Właśnie dlatego na Facebooku zachęciłem do głosowania, niekoniecznie na mnie...



dobry
Ocena:
Komentarze (1)
Dodaj komentarz
  • To jest przykład pana znanego z tego że jest znany..........

    afik2011-09-27 11:06:59