skierniewickie.pl

Jerzy Stankiewicz: Stawiamy na internet

Poniedziałek 21.05.2012
: Jerzy Stankiewicz: Stawiam na środki zewnętrzne. Za chwile ich już nie będzie. Fot. Skierniewickie.pl
W ostatnią niedzielą maja w Makowie odbędzie się już po raz dziewiętnasty majówka. W trakcie tegorocznej imprezy promowane będą kulinaria regionalne. A wszystkiemu „winien” jest projekt „Maków – kraina uśmiechu”. O projekcie, choć nie tylko rozmawiamy z wójtem gminy Maków Jerzym Stankiewiczem.

Skierniewickie.pl: Panie wójcie - sporo zmian wprowadziliście w tegorocznej Makowskiej Majówce. Już pisaliśmy o oddaniu we władanie Kołom Gospodyń Wiejskich spraw gastronomicznych. Ponadto cały czas pojawia się hasło „Maków – kraina uśmiechu”…

Jerzy Stankiewicz: My używamy krótkiego nazewnictwa „Maków – kraina uśmiechu”. Pełna nazwa naszego przedsięwzięcia to „Maków – kraina uśmiechu” - stworzenie marki ponadregionalnej w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Łódzkiego. Z projektem wystartowaliśmy w Osi priorytetowej II, która dotyczy gospodarki, innowacyjności oraz przedsiębiorczości. Ta oś ma dość szeroki zakres i udało nam się znaleźć Działanie III.2 gdzie jest zapis, że środki można uzyskać na marketing i promocję produktów i „marek” regionalnych i lokalnych. Promujemy teren, który obejmuje północ województwa.



Skierniewickie.pl: Z tego wynika tegoroczna zmiana podczas majówki? Stawiacie na produkty przygotowane przez Koła Gospodyń Wiejskich?

J.S.: Tak. Chcemy, aby na naszym święcie królowały potrawy, które są tu spożywane od setek lat. Nie możemy mówić, że dania przygotowane przez panie to coś wyróżniającego nasz region. Przecież grochówkę możemy zjeść w każdym zakątku Polski. Nam chodzi o sposób przyrządzania, tak jak jest to przekazywane w gospodarstwach domowych z matek na córki. Tej prezentacji kulinarnej nadaliśmy wspólny tytuł „Smaki Makowa”, ponieważ w każdym regionie Polski robi się to inaczej. Chcemy niektóre potrawy ocalić od zapomnienia. Co prawda u nas jeszcze można je skosztować, ale już na zachodzie Europy ich nie ma. Na przykład rosół. W Polsce wiele rodzin nie wyobraża sobie niedzielnego obiadu bez rosołu. A we Francji już nie skosztujemy tej zupy. Nie szukaliśmy na siłę jakiejś typowej potrawy, utożsamianej z danym miejscem, bo nie zawsze tak jest. Podhale ma oscypki. Wynika to stąd, że od wieków wypasane są owce. My nie będziemy promować oscypków, bo hodowla owiec to coś bardzo znikomego na naszym terenie.    

Skierniewickie.pl: Rozumiem, że majówka i prezentacje kulinarne to nie wszystko, co wchodzi w projekt, na który otrzymaliście dofinansowanie?

J.S.: Z jednej strony to jest ten regionalizm, o którym już wspomniałem. Poza tym chcemy promować nasze dwie sztandarowe imprezy. Karnawał Makowski, który w tym roku odbył się po raz 19. i oczywiście majówkę. Nie zapominajmy o orkiestrze, która od dwudziestu lat bierze udział w ogólnopolskich przeglądach. Śmiem przypuszczać, że gdyby zrobić ranking orkiestr to nasza by się uplasowała w pierwszej dwudziestce. Skoro już mówimy o sferze artystycznej, to muszę wspomnieć o dzieciach i młodzieży przygotowującej co roku nowy program. Najpierw jest on wystawiany podczas Karnawału. Nie wszyscy mogą te prezentacje obejrzeć, bo z jednej strony zimowa pora, a z drugiej ograniczone miejsce sali gimnastycznej. Dlatego też pomysł, by ten sam program pokazać podczas majówki. Dla dzieci jest to prawdziwe przeżycie. Profesjonalne nagłośnienie, oświetlenie, prawdziwy amfiteatr i świadomość że występują na tej samej scenie, co i te prawdziwe gwiazdy typu: Eleni, VOX, Czerwone Gitary, a w tym roku Leszcze.

Skierniewickie.pl: Czyli stawiacie na promocję działań kulturalnych z terenu gminy. Czy w projekcie są działania, które moją ściągnąć zainteresowanych do Makowa? Bo przecież „markę” tworzy się poprzez głosy z zewnątrz a nie we własnym środowisku, gdyż ono i tak utożsamia się z danym miejscem.

J.S.: Przygotowaliśmy również foldery promujące gminę. „Gmina Maków. Przyjazna ludziom, rozwojowi i naturze” to wydawnictwa prezentujące nasze dokonania, czy to w sferze dorobku kulturalnego, czy też w dokonania w dziedzinach infrastrukturalnych. Nie zapominamy również o dziedzictwie kulturowym, zabytkach jak również środowisku naturalnym. Ponadto przygotowane zostaną filmy promujące gminę. Ich emisja w telewizji publicznej z pewnością wpłynie na większe zainteresowanie naszymi terenami. Dla internautów zaś jest opracowywany wirtualny spacer po gminie.

Skierniewickie.pl: O jakich środkach mówimy w przypadku tego projektu?

J.S.: Cały projekt jest opracowany na 400 tys. zł. Z tego 85 proc., czyli 340 tys. zł. pochodzi z funduszy unijnych.

Skierniewickie.pl: Czyli podsumowując tę część naszej rozmowy, „Maków – kraina uśmiechu” to przedsięwzięcie mające promować wasz teren, jak również wpłynąć na rozwój kulturalny mieszkańców?

J.S.: Od dawna uważam, że kultura zaczyna się w momencie kiedy człowiek zaczyna z człowiekiem rozmawiać, spotykać się. To jest podstawa. Później, w miarę możliwości finansowych, to i operę można wybudować. Chcemy łamać te przyzwyczajenia, że ludzie się ze sobą nie spotykają. Często się okazuje, że w bloku sąsiad sąsiada nie zna. Dlatego te wspomniane już prezentacje szkół. Uczniowie, rodzice oraz nauczyciele przyjeżdżają do Makowa na występ. Tu jest okazja, by dzieci ze Słomkowa spotkały swych rówieśników z Woli Makowskiej. By rodzice z Dąbrowic mieli okazję porozmawiać ze znajomymi rodzicami z Pszczonowa. Myślę, że tu właśnie jest tworzenie podstaw do kultury.

Skierniewickie.pl: Wspomniał Pan, że kultura zaczyna się od spotkania człowieka z człowiekiem. Ale chyba ważne jest to, by te spotkania miały gdzie się odbywać. Na chodniku, czy w kolejce w sklepie trudno budować kulturę.

J.S.: Zgadza się. I stąd też władze gminy przygotowują takie miejsca. Dla najmłodszych i ich rodziców może to być np. plac zabaw. Już teraz praktycznie w każdej z 9 wsi jest plac zabaw. Wyjątkiem jest Słomków, ale w tym roku przy tamtejszej podstawówce powstanie miejsce dla zabawy dla najmłodszych. Złożyliśmy wniosek i bardzo dobry wynik oceny daje nam pewność, że środki na budowę będziemy mieli zapewnione.



Skierniewickie.pl: Cały czas mówimy o rozwoju gminy, popartym różnego rodzaju środkami zewnętrznymi. Na co jeszcze pozyskaliście pieniądze?

J.S.: Obecnie preferowane są działania proekologiczne. Na popularne „solary” przeznaczyliśmy 6 milionów, z czego 5 milionów to środki zewnętrzne. Lada moment rusza przetarg na oczyszczalnie przydomowe. Tu pozyskaliśmy kolejne 2 miliony.

Skierniewickie.pl: Z jakim zainteresowaniem spotkała się możliwość dofinansowania kolektorów słonecznych?

J.S.: Ci, co nie weszli mogą teraz tylko żałować. Z naszej oferty skorzystało 435 gospodarstw, zaś na terenie gminy jest ok 1600. Czyli ponad 25 proc. Dla mnie wynik nie jest satysfakcjonujący, gdyż uważam, że sukcesem byłoby 1400 gospodarstw z solarami. A była to okazja, która raczej już się nie powtórzy. 

Skierniewickie.pl: A dlaczego stawiacie na przydomowe oczyszczalnie ścieków, a nie na duży jeden obiekt, do którego nieczystości byłyby sprowadzane siecią kanalizacyjną?

J.S.: Nie jesteśmy tym zainteresowani, gdyż wszelkie programy pomocowe zaczynają się dla gmin, w których mieszka ponad 15 tys. osób. W takim przypadku środki są interesujące. Z kolei dla mniejszych gmin to zbyt duże obciążenie na kolejne lata. I mam tu na myśli utrzymanie takiej oczyszczalni. Proszę zobaczyć na gminy wiejskie z południa Polski. Kiedy nastąpił boom na oczyszczalnie wszyscy budowali. Teraz jest to duży problem dla samorządu. Poza tym wielu naszych mieszkańców ma już oczyszczalnie przydomowe, więc kolejni też będą mogli skorzystać z naszego projektu i naszej pomocy.

Skierniewickie.pl: Był czas, kiedy samorządy mogły otrzymać środki na wymianę okien, termomodernizacje szkół. Większość Jednostek Samorządu Terytorialnego z tego skorzystało. Co teraz jest „na topie” i z czego Maków będzie korzystał przy rozbudowie infrastruktury oświatowej?

J.S.: Chcemy skomputeryzować nasze szkoły, poprzez zakup tablic interaktywnych i doposażenie pracowni komputerowych. Teraz wchodzimy w program, który ma zapobiegać wykluczeniu cyfrowemu. Status materialny rodzicow nie może rzutować na rozwój dziecka. Czy ma ono dostęp do komputera, czy też nie. Ten projekt zakłada, że jeśli dziecko, przez sytuacje materialną nie ma komputera, bądź dostępu do Internetu, to my w okresie od 3 do 5 lat będziemy to finansować. To jest program określony na 2,5 mln zł.

Skierniewickie.pl: Czy to oznacza, że zamierzacie stworzyć na terenie gminy sieć dostępu bezprzewodowego i przewodowego do Internetu?

J.S.: To akurat nie jest problem, którym powinniśmy się martwić. Dostawcy są i infrastruktura również. My chcemy się skupić na doposażeniu młodych mieszkańców gminy w komputery, jak też w dostęp do sieci. Proszę zwrócić uwagę, że teraz Internet nie służy tylko do sprawdzania skrzynek pocztowych. To potężne narzędzie do nauki. Testy, informacje, pytania i odpowiedzi. Dosłownie wszystko można tam znaleźć. Tak, jak ubiegły wiek był wiekiem książki, to w obecnym podstawowym źródłem wiedzy jest niewątpliwie Internet.

Skierniewickie.pl: I skąd zamierzacie pozyskać na to środki?

J.S.: Tu idziemy w trzech kierunkach. 2,5 mln zł. chcemy pozyskać z programu opracowanego przez rząd. Drugi dotyczy placówek oświatowych e-dziennik i e-szkoła. W tym przypadku mówimy o kwocie 500 tys. zł. I chcemy jeszcze zdobyć pieniądze na tablety dla uczniów naszego gimnazjum.

Skierniewickie.pl: Czyli ile tych środków z zewnątrz teraz jest wykorzystywanych w gminie?

J.S.: Według moich szybkich wyliczeń jest to kwota ok. 7 mln zł. Tym samym,  przy naszym budżecie, wraz z Radą Gminy i wszystkimi pracownikami musimy pracować bardzo ostrożnie. Nie możezmy szastać pieniędzmi na niezaplanowane inwestycje, a na tych, które prowadzimy szukać dodatkowych oszczędności.

Skierniewickie.pl: Skoro mówimy o oszczędnościach, to jak Pan skomentuje decyzje ministra finansów, który zapowiedział, że w 2014 r. stopień zadłużenia każdej jednostki samorządu terytorialnego będzie określany oddzielnie poprzez wypracowany algorytm?

J.S.: Przepisy mówią jasno – dopuszczalne granice zadłużenia to 60 proc. Z kolei, jako wójt mogę powiedzieć, że nie chciałbym aby wskaźnik zadłużenia Makowa przekraczał 35 proc. Potem dochodzi spłata kredytów i pożyczek, ich oprocentowania. Poza tym, pamiętajmy, że w każdym momencie mogą się pojawić nowe problemy i potrzeby samorządu. To jest kwesta wielkiej sztuki wyczucia klimatu.

Skierniewickie.pl: A Pana podejście do kredytowania gminnych inwestycji?

J.S.: Ja będę brał kredyty na nasze inwestycje. Za chwile wezmę kredyt w wysokości 1,2 mln zł. Bo jeśli  mogę wykonać coś dla gminy i otrzymać zwrot w wysokości 85 proc. to dlaczego miałbym z tego nie skorzystać? Za chwile zakończy się obecny okres programowania i być może już nie będzie szansy na to, by środki unijne pozyskać na rozbudowę gminy. W nowym budżecie UE gminy będą musiały płacić podatek VAT. Do tego jeszcze dochodzi udział własny. I to świadczy że przyszłe środki będą mniej atrakcyjne dla tych, którzy chcą coś ze środków unijnych zrobić.

Skierniewickie.pl: Pozostańmy przy wydatkach. Początek tego roku to szereg informacji o decyzjach o zamykaniu przez samorządy placówek oświatowych. Maków ma sześć szkół podstawowych i gimnazjum. W 2013 r. tych szkół wam nie ubędzie, bo czas zgłaszania „chęci” zamknięcia placówek z nowym rokiem szkolnym minął w lutym. 



J.S.: Ostatnio na posiedzeniu Związku Gmin Wiejskich pojawiła się propozycja, by szkoła prowadzona przez samorząd miała co najmniej 70 uczniów. Nie jestem przeciwny takim rozwiązaniom, choć sądzę, że to nie rozwiązuje problemu. Podczas posiedzenia złożyłem wniosek, by móc łączyć placówki tego samego typu. Obecnie jest to możliwe np. w przypadku połączenia szkoły podstawowej z gimnazjum. Podstawówek ze sobą nie można łączyć. W moim przekonaniu po połączeniu dwóch czy trzech szkół podstawowych można stworzyć placówki, które mają i uczniów i kadrę. I tak na przykład w jednym budynku uczyłyby się dzieci klas I-III a w innym klasy IV-VI. Proszę pamiętać, że za moment wejdzie obowiązek „zerówkowy” dla sześciolatków. Dowóz dzieci nie jest problemem, gdyż i tak nasze busy dowożą dzieci do szkół, więc tu nie widzę dodatkowych kosztów dla samorządu.

Skierniewickie.pl: Dziękuję za rozmowę.

J.S.: Dziękuję i zapraszam do Makowa na naszą majówkę w niedzielę, 27 maja.

bardzo dobry
Ocena:
Komentarze (1)
Dodaj komentarz
  • Panie Wójcie tu niema potraw regionalnych, Tu jest czysty interes wóda się leje spiryt z przemytu kupowany od kolejarza przywożony z Czech gospodynie robią z tego nalewki, Bimber z Jacochowa. Gospodynie bez książeczek sanepidu, wójcie Stankiewicz czy to jest kraina uśmiechu? czy interesu i lansowania własnej osoby za unijne pieniądze.

    AA2012-07-07 16:36:24