skierniewickie.pl

Maria Czubaszek: Nie jestem politykiem, więc nie muszę kłamać

Czwartek 11.10.2012rozmawiał: Maciej Bąba
W środę (10.10.) w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Skierniewicach odbyło się spotkanie z Marią Czubaszek. Autorka m.in. tekstu piosenki „Wyszłam za mąż, zaraz wracam” z repertuaru Ewy Bem opowiadała o swoim życiu, pracy oraz twórczości. Nie zabrakło też tematów dotyczących kulisów jej operacji plastycznej. Na koniec jedyna kobieta w „Szkle kontaktowym” podpisywała książkę „Każdy szczyt ma swój Czubaszek”.

Zapraszamy do oglądania fotorelacji z wydarzenia (należy kliknąć na zdjęcie obok). Naszemu portalowi, tuż przed rozpoczęciem spotkania, Maria Czubaszek udzieliła wywiadu.

Skierniewickie.pl:
Pani Mario, jest takie chińskie powiedzenie „obyś żył w ciekawych czasach” i oznacza ono złe życzenie ....

Maria Czubaszek: Zdecydowanie ja też należę do tych, którzy te słowa odbierają jako coś niemiłego. Zdarzyło mi się żyć w bardzo ciekawych czasach, zwłaszcza po 1989 roku. Wcześniej, kiedy byłam młoda, to człowiek nie zwracał uwagi na różne sprawy i zdążył się do tego przyzwyczaić. Obecnie, od pewnego czasu żyjemy naprawdę w ciekawych czasach.

Skierniewickie.pl: No i Artur Andrus nie został premierem…  

M.Cz:
No właśnie, nie został premierem. On oczywiście by nie chciał, choć sądzę, że byłoby lepiej. Kiedyś jeden z moich kolegów startował na prezydenta. Myślałam, że jest to żart. Mówię teraz o Janku Pietrzaku. Byłam pewna, że to żart i nawet dzwoniłam do swojej przyjaciółki Krysi Sienkiewicz, która występuje u niego w kabarecie i mówię „Janek świetny dowcip wymyślił”. Jak mi powiedziała, że to prawda, to mnie zatkało. Mówił, że jak wygra, to może nie będzie lepiej, ale z pewnością będzie śmieszniej. Nie wygrał, a śmieszniej i tak jest. Czasem tylko nie wiadomo, czy śmiać się, czy też płakać. Jak słucham niektórych polityków, jak patrzę na tych kandydatów na premiera, to jednak jest śmiesznie.

Skierniewickie.pl:
Zatrzymamy się przy tym, co jest śmieszne. Przez długi okres czasu kabarety oraz  osoby tworzące materiały kabaretowe musiały „puszczać oko” do widza. Teraz zapanowała dosadność.

M.Cz:
Tutaj zdania są podzielone. Ludzie zajmujący się rozrywką i trochę satyrą – bo ja za satyryczkę się nie uważam – twierdzą., że od kiedy cenzura w Warszawie na Mysiej została oficjalnie zlikwidowana, to dla satyryków jest dużo fajniej, ponieważ można wszystko pisać. Myślę, że z jednej strony jest fajniej, natomiast, z drugiej, odbija się niekorzystnie na tekstach i programach. W tamtych czasach autorzy starali się omijać tę cenzurę. Wtedy teksty były bardziej dopracowywane, ponieważ każdy siedział i kombinował, aby to inteligentnie obejść. Z kolei publiczność przychodząc na program czekała na tego typu historie i uważnie słuchała. Jak to mówię „łapała kontakt z rozumem”

Skierniewickie.pl:
A teraz?



M.Cz: Obecnie wszystko zrobiło się bardzo proste, bo w zasadzie można wszystko mówić. Czymś zupełnie normalnym jest rzucanie wulgaryzmami z estrady i nikogo to już nie dziwi. Poza tym wystarczy obejrzeć program, w którym nasi politycy rozmawiają – to już jest śmiesznie, a czasem strasznie. Krótko mówiąc, w mojej opinii zniesienie tej oficjalnej cenzury doprowadziło to uproszczenia tekstu. Wydaje mi się, że czasem warto popracować nad tekstem, gdyż wtedy staje się on lepszy. Jak mówi Asia Kołaczkowska z Kabaretu Hrabi „i pisze się tak kubłami, kubłami się żartuje i kubłami wulgaryzmy się mówi z estrady”. Moim zdaniem, nie zawsze to wpływa korzystnie.

Skierniewickie.pl: Ale macie dwuosobowe zespoły w „Szkle kontaktowym”, które nawiązują do dowcipu inteligentnego i zabawy słowem. I tu jest to wspomniane wcześniej przeze mnie „puszczanie oka”.

M.Cz: Ostatnio mamy w programie przede wszystkim telefony krytyczne i bardzo niechętne. A już zwłaszcza pan Miecugow, nasz szef, spotyka się z falą krytyki. I podczas programów na żywo, jak również podczas moich spotkań autorskich w różnych częściach kraju. Dlatego też nie zależy nam na „puszczaniu oka”, ponieważ często nasze żarty nie są rozumiane przez oglądających. Nawet chcieliśmy zrobić specjalnie podświetlaną tabliczkę „ŻART”. Wtedy kiedy by się światełko zapalało to wszyscy wiedzieliby, że należy się śmiać. Pomysł rodem z nagrywanych programów telewizyjnych, gdzie jest zaproszona publiczność i gdzie stoi facet pokazujący kiedy jest śmiech, a kiedy mają być oklaski. Jak już wspomniałam, kiedyś publiczność musiała wychwytywać wszelkie niuanse. Teraz dość prosto to odbiera, no i – niestety – nie wszyscy mają poczucie humoru, i to jest przykre.

Skierniewickie.pl:
Jak się pisze scenariusze?

M.Cz: Co jakiś czas – gościnnie – kiedy tracę płynność finansową, współpracuję z pewnym zespołem scenarzystów piszących głównie dla TVN-u. Kiedyś przez półtora roku pisałam scenariusze do serialu „Na Wspólnej”, potem prawie cały czas przy serialu „BrzydUla”. Ja za tym osobiście nie przepadam. To, co ja najbardziej lubię to jest pisanie dialogów dla aktorów. Od tego zaczynałam w radio, od słuchowisk i nadal to najbardziej lubię. W tej chwili to odpadło, ponieważ radio nie ma pieniędzy na zatrudnienie aktorów, którzy by wykorzystali napisane przeze mnie głupotki. Tego typu programy nie są już nagrywane. Dlatego też zaczęłam szwędać się po telewizjach, bo zaczęli mnie zapraszać. Na starość lubią tak kogoś zaprosić, kiedy coś jeszcze może powiedzieć. Jak żyła Stefania Grodzieńska, z którą ja i Artur Andrus byliśmy szalenie zaprzyjaźnieni, to na ogół Stefanię zapraszali, ponieważ była tą najstarszą. W momencie kiedy odeszła, to teraz mnie zaczynają zapraszać. Często się przed tym bronię, gdyż nie lubię być w programach, w których się nie czuję dobrze. Muszę tak robić, bo jak już powiedziałam, słuchowisk już się nie pisze. Obecnie z Arturem Andrusem przygotowujemy scenariusz programu z okazji jubileuszu Bogusia Łazuki, który 25 listopada będzie w Teatrze Syrena. Mówiąc szczerze nie jest to dziedzina, którą najbardziej lubię, lecz, czasem najzwyczajniej w świecie trzeba.  

Skierniewickie.pl:
Pani szczere wypowiedzi spowodowały, że doszło do spolaryzowania opinii na Pani temat. Są ci, którzy doceniają otwartość, ale też wśród innych tematyka wywołała niechęć. To odwaga, czy szczerość?

M.Cz:
Często mnie o to pytają i sądzę, że nie jest to odwaga. Choć po wypowiedzi na temat aborcji Fundacja Izabeli Jarugi Nowackiej uhonorowała mnie „Okularami Równości”. Było to dwa tygodnie po mojej wypowiedzi na temat aborcji w jednym z programów w TVN. Dodam tylko, że materiał był nagrany rok wcześniej i prawdę powiedziawszy zapomniałem, że takie coś zostało nagrane. Myślałam, że cały wywiad trafił do kosza. Nie zawiadomili mnie nawet o tym, że będzie emisja. No i słowa, które tam wypowiedziałam, wywołały burzę. Zdaję sobie sprawę że i w tym kraju i na całym świecie są ludzie, którzy są za aborcją, jak i przeciwnicy uważający to wręcz za morderstwo. Ja należę do tych pierwszych, bo uważam, że to kobieta decyduje, czy chce ciąży, czy też nie. Jeżeli nie chce mieć dziecka, a tak się złożyło że zaszła w ciążę, to lepiej, by na początku te ciążę usunęła. Teraz nie ma tygodnia, byśmy w gazecie nie znaleźli informacji, że jakaś pani udusiła, utopiła, czy wyrzuciła dziecko. Wiem, że obie rzeczy są złe, ale zabicie narodzonego dziecka jest dla mnie znacznie gorsze. Przed wyjazdem do Skierniewic usłyszałam, że przeszła propozycja Solidarnej Polski, i czterdziestu posłów PO też się pod tym podpisało, żeby jeszcze zaostrzyć naszą ustawę antyaborcyjną. W myśl tej propozycji aborcja będzie zakazana, nawet jeśli w czasie ciąży okaże się, że płód jest całkowicie uszkodzony. Redaktor Terlikowski stwierdził, że jest to tak, jakby mordować łysych, czy grubych, że nawet jeżeli będzie to kaleka, bezmóżdże, czy bez kończyn, to też ma prawo żyć. A kobieta nie ma prawa zdecydowania czy tę ciążę usunąć. Jestem zaskoczona, że czterdzieści osób z PO, na którą głosowałam, podpisało się pod tym. Zastanawiam się czy nadal będę na nich głosować, gdyż po tej decyzji straciłam do nich serce.

Skierniewickie.pl:
Więc jeśli nie odwaga, to może szczerość?

M.Cz:
Wie pan, nie wybiegam na ulicę i nie krzyczę, że mając powiedzmy 20 lat dokonałam aborcji. Nie krzyczę również, że palę trzy paczki papierosów dziennie, czy też o operacji plastycznej ....

Skierniewickie.pl: A jak było z tą operacją?

M.Cz: Operacja to zbyt wielkie słowo. Telewizja zaprosiła mnie i mojego męża do programu „Chirurgia plastyczna”. Zależało im, żeby był ktoś znany. Z kolei mężowi zależało na jednym zabiegu. Tyle tylko, że okazało się, iż ma za dużą krzepliwość krwi, a umowa była już podpisana, a więc mnie musieli coś zrobić. I znowu pojawiły się głosy że (...) bez wstydu się przyznała (...) Ze wstydem to można się przyznać, że się dziecko utopiło. Przecież wiadomo, że w tym kraju aborcje są przeprowadzane, a jak nie w tym kraju to – co zamożniejsi – wyjeżdżają na zabieg za granicę. Wystarczy kliknąć w Internecie i wyskakuje mnóstwo adresów i telefonów lekarzy, którzy to robią. Więc jest jakieś zakłamanie. Wracając do moich wypowiedzi, to one biorą się stąd, że mnie o to pytano. Skoro mnie dziennikarz pyta – to odpowiadam. Nie jest to żaden akt odwagi, nie czuję się bohaterką. Nie mam powodu żeby kłamać. Nie jestem politykiem i nie obowiązuje mnie poprawność polityczna. Jestem absolutnie przekonana, że wielu tych, którzy zagłosowali za zaostrzeniem tej ustawy, nie jest w głębi serca przekonanych. Uznali poprostu, że elektorat za to bardziej ich polubi i przy następnych wyborach dostaną więcej głosów. Dla mnie jest to zakłamanie. Nie muszę walczyć o czyjeś głosy, gdyż nie zamierzam nigdzie startować, a to mi pozwala na szczere odpowiedzi.

Skierniewickie.pl:
Za kilka minut rozpocznie się spotkanie w skierniewickiej bibliotece. Ich częścią składową są pytania. Jakich Pani się spodziewa?

M.Cz:
Pytania dotyczą książki i treści w nich zawartych. Często też opowiadam o współpracy z Arturem Andrusem. Pamiętam jedno ze spotkań, na którym były dzieci. W trakcie, jeden chłopiec wstał i zapytał czy lubię dzieci. Więc szczerze odpowiedziałam, że nie. Sala była zaszokowana, a dzieci zaczęły bić brawo, bo im się to bardzo podobało. Potem spytałam dlaczego mi biły brawo. Odpowiedziały, że wszyscy mówią, że dzieci kochają a one są przekonane że to nie jest prawda. Dlatego też spodobała im się moja odpowiedź.  Krzywdy dzieciom nie robię, ale nie przepadam za nimi. Uważam, że jest to okres przejściowy człowieka, sama byłam dzieckiem. Zawsze mówię, że Hitler był dzieckiem, Kadaffi był dzieckiem, Stalin był dzieckiem, może uroczym bobaskiem, ale co z tego wyrosło? Dlatego ja zawsze lubię poczekać, jak z dziecka coś wyrośnie  i wtedy dopiero oceniam człowieka.

Skierniewickie.pl: To na koniec jeszcze porozmawiajmy o blogu, który Pani prowadzi. Zaintrygowała mnie postać, z którą tam Pani rozmawia, czyli córka sąsiadki.



M.Cz:
Wymyśliłam ją. Tak jak już wspominałam - uwielbiam dialogi. Dodam tylko, że tak sama z siebie to ja wogóle nie lubię pisać. Poprostu Wirtualna Polska zaproponowała mi prowadzenie bloga, mam podpisaną z nimi umowę, która mnie obliguje do wpisów co dwa dni. I tak na przykład dzisiaj rano o 5 rano usiadłam do komputera i przygotowałam wpis. Od samego początku wiedziałam,że nie będą to wpisy dotyczące tego, jak ja żyję, gdyż uważam, że moje życie aż tak ciekawe nie jest. Poza tym guzik kogo obchodzi, czy się dziś pokłóciłam z Karolakiem (Wojciech Karolak – mąż Marii Czubaszek przyp. red.), czy też miałam jakieś nagranie? Kogo to tak naprawdę obchodzi?   W związku z tym komentuję to, co się dzieje i co widzę. A że, jak już wspomniałam, lubię dialożki, to wymyśliłam córkę mojej sąsiadki, jako całkowitą idiotkę. A dlaczego idiotkę? Po to, bym na jej tle ja wypadła na tą mądrzejszą.

bardzo dobry
Ocena:
Komentarze (5)
Dodaj komentarz
  • stara biedna kobieta a do tego zabójczyni swoich nienarodzonych dzieci - won starucho!!!!

    frugo2013-06-11 20:40:48

  • DNO MORALNE, dobrze wysługiwała się i komunie i obecnej "władzy". Duża część emerytów przyszła z "braku laku".

    A2012-10-12 11:42:22

  • świetne spotkanie, szkoda tylko że warunki lokalowe uwłaczają XXI. w. Może pora by biblioteka dostała pomieszczenia, w których można robić takie spotkania.

    AA2012-10-11 15:35:55
    • Gratuluję Marii "Skrobaszek" Czubaszek że miała tyle szczęścia i zarazem jestem zly na jej rodziców że jej nie wyskrobali szkoda.

      dudu2013-01-30 12:15:51
      • Niech każdy robi co uważa za słuszne dopóki nie krzywdzi tym (i nie zabija...) drugiego człowieka...co te dzieci były winne? no i czym tu się chwalić Czubaszyco???

        tola2013-01-30 14:05:25