skierniewickie.pl

Skierniewice: „Motocykle są wszędzie” – wywiad z założycielem stowarzyszenia Żelazny Orzeł

Wtorek 15.03.2011Paweł Mróz
Zima dobiegła końca. Wraz z pierwszymi ciepłymi i suchymi dniami na naszych ulicach pojawią się motocykle. Na pewno będzie wiele ścigaczy, skuterów czy chopperów. Założycielem Skierniewickiego Stowarzyszenia Motocyklowego „Żelazny Orzeł” jest Witold Rutkowski. Zapytaliśmy go o jego pasję i wiele aspektów z nią związanych. Zapraszamy do lektury.

Skierniewickie.pl: Skąd pomysł na założenie takiej grupy?

Witold Rutkowski: Pomysł powstawał przez długie lata. Grupa, która stworzyła stowarzyszenie, jeździ wspólnie na motocyklach od prawie 12 lat po całej Polsce i nie tylko. Wyjeżdżaliśmy również za granicę. Oczywiście w tym czasie były w Skierniewicach już podobne stowarzyszenia, które tworzyły się, następnie znikały. W 2009 roku zaczęliśmy poważniej myśleć nad tym żeby coś stworzyć. Wizerunek motocyklisty w Skierniewicach potrzebował zmiany, a jedyną możliwością ku temu jest zrzeszona grupa, która ma osobowość prawną. Pozwoli nam to spokojnie rozmawiać z urzędami. Staliśmy się dla nich partnerem do rożnych akcji, niekoniecznie spontanicznych, ale również tych bardziej zorganizowanych. Postanowiliśmy więc, że założymy coś takiego jak Skierniewickie Stowarzyszanie Motocyklowe (SSM) Żelazny Orzeł. Od początku przyświecał nam cel promowania Skierniewic. Jestem rodowitym skierniewiczaninem, wiec czuję sentyment do miasta, w którym się urodziłem. Chcemy promować miasto wszędzie gdzie jest to możliwe, a zarazem zintegrować skierniewickich motocyklistów, zwrócić uwagę na to, że jest taka grupa, która ma na celu zmianę spojrzenia na motocyklistę. Zmiana zdania, stereotypów, a zarazem chęć zrobienia jeszcze czegoś pozytywnego, głównie dla dzieciaków, bo jak one widzą motocykl to zaraz chcą usiąść, pobawić się.

Skierniewickie.pl: Rozumiem, że zainteresowanie motocyklami miał pan od małego? Już w dzieciństwie wiedział pan że będzie jeździł na motocyklu?

Witold Rutkowski: Prawo jazdy na motocykl mam od 1976 roku. Zaczynałem jeżdżąc na WSK 125, która wtedy była na rynku. Odpalało się z  tak zwanego popychu i jeździło bez akumulatora (śmiech). Wciągu tych lat  zraził mnie, jak chyba wielu, którzy marzyli o jeździe motocyklem, film "EASY RYDER". Mogę się pochwalić, że tak naprawdę przez te wszystkie lata jeżdżenia różnymi markami, od trzech lat jestem właścicielem Harley'a,
na którym w zeszytym roku wyjeździłem 10 tys km.

Skierniewickie.pl: Co trzeba zrobić lub czym się zasłużyć żeby móc być członkiem stowarzyszenia Żelazny Orzeł?

Witold Rutkowski: Do stowarzyszenia może wstąpić każdy, wszystkie informacje są na naszej stronie internetowej (http://www.zelazny-orzel.pl). Pierwszą zasadą jest uczestniczenie w spotkaniach. W każdy pierwszy poniedziałek miesiąca jest otwarte miejsce spotkań klubowych, którego udzielono nam dzięki wspaniałomyślności i współpracy z Fundacją Pomocy Społecznej „Chodźmy Razem”. Tam mamy pomieszczenie, z którego możemy korzystać. W minionym roku razem z fundacją dobrze nam się współpracowało przy różnych akcjach. Spotkania odbywają się od godziny 20 do 21:30 czasami do 22, każdy może przyjść, zobaczyć, pozadawać pytania. Następnie odbywa się wprowadzenie na kandydata. Jest to taki okres przejściowy, gdzie członek tzw. rzeczywisty, który jest już pełnoprawnym członkiem naszego stowarzyszenia, wprowadza kandydata i jest jego opiekunem. Osoba chcąca przystąpić do stowarzyszenia musi zdobyć nasze zaufanie. Chcemy ludzi, którzy rozumieją nasze idee, akceptują regulamin oraz statut. Kandydat powinien wyrażać chęć tworzenia czegoś wspólnymi siłami, no i oczywiście być czynnym motocyklistą, bo tylko motocyklista może wstąpić do naszego stowarzyszenia. Przez rok taki kandydat uczestniczy we wszystkich naszych akcjach, jest na spotkaniach, jeździ razem z nami. My go obserwujemy, zbieramy opinie, patrzymy jak się zachowuje w różnych sytuacjach. Ostatnim elementem jest przyrzeczenie składane przez kandydata, a mniej więcej po upływie roku, następuje pasowanie na członka rzeczywistego naszego stowarzyszenia. Warunkiem jest, że kandydat zostanie zaakceptowany przez wszystkich członków rzeczywistych Żelaznego Orła. Odbywa się wówczas spotkanie klubowe, na którym omawiamy poszczególnych kandydatów. Jeżeli są zastrzeżenia, a przecież mamy różne sytuacje, to albo dajemy jeszcze szansę, albo po prostu informujemy, że jest nam bardzo przykro i zespół nie chciałby być z tobą na drodze. Kandydat, który przystępuje oficjalnie do stowarzyszenia, ma pasowanie, podczas którego otrzymuje pełne barwy i staje się rzeczywistym członkiem stowarzyszenia Żelazny Orzeł.

Skierniewickie.pl: Spotykacie się przez cały rok? Czy może przychodzi zima, motor do garażu, a wy zawieszacie spotkania?

Witold Rutkowski: Spotykamy się przez cały rok co poniedziałek w naszym miejscu klubowym. W każdy ostatni piątek miesiąca, mamy również wewnętrzne spotkanie klubowe, na którym omawiamy różne sytuacje, działania i akcje. Zdarzają się też spotkanie wyjściowe, oczywiście całym zespołem.

Skierniewickie.pl: Jak wielu członków skupia obecnie stowarzyszenie?

Witold Rutkowski: Obecnie członków rzeczywistych mamy 6 i kolejnych 12 kandydatów, wiec w sumie w stowarzyszeniu działa 18 osób.

Skierniewickie.pl: Zatem za rok wasze stowarzyszenie się powiększy?

Witold Rutkowski: Nawet nie za rok, bo w najbliższych miesiącach odbędzie się pasowanie na członków rzeczywistych, także nowy sezon już rozpoczniemy większa grupą. Niewykluczone, że dojdą jacyś nowi kandydaci, ale już teraz mogę powiedzieć, że w przyszłym roku na pewno będzie 17 członków rzeczywistych.

Skierniewickie.pl: Czy w trakcie okresu próbnego można już zrezygnować z danego kandydata?

Witold Rutkowski: Tak, można zrezygnować z kandydata w trakcie tego okresu próbnego. Mamy w zarządzie pewien podział odpowiedzialności. Są utworzone zespoły oraz człowiek od dyscypliny, który wiele rzeczy i osób obserwuje. Zdaje on nam na każdym zebraniu zarządu sprawozdanie z działalności danego kandydata. Może się zdarzyć tak, że podziękujemy w trakcie okresu próbnego kandydatowi. Do tej pory się to jednak jeszcze to nie zdarzyło.

Skierniewickie.pl: Już niedługo zaczyna się nowy sezon motocyklowy i poza spotkaniami w Skierniewicach macie zaplanowane już jakieś dalsze wyjazdy po Polsce, a być może Europie?

Witold Rutkowski: W tej chwili przygotujemy kalendarz naszych działań na cały sezon, jest on głównie przygotowywany pod względem akcji społecznych, w których bierzemy udział na terenie Skierniewic. Chcemy zgrać nasze plany z kalendarzem Polskiego Ruchu Motocyklowego. Planujemy część akcji wspólnych z PRM, a część prowadzonych tylko przez Żelaznego Orła. Wciąż także będziemy współpracować z fundacja, a także z urzędem miasta w zależności od tego jak to się wszystko rozwinie.

Skierniewickie.pl: Panie Witoldzie, wiem również, że został Pan ostatnio wybrany prezydentem innego większego stowarzyszenia motocyklowego, może przybliży nam Pan ten temat?

Witold Rutkowski: W Polsce jest kilka dużych grup motocyklowych, zwanych kongresami. Jednym z nich i zarazem najstarszym jest Polski Ruch Motocyklowy, którego historia sięga 1978 roku. My jako Żelazny Orzeł, tworząc nasze stowarzyszenie, od samego początku braliśmy pod uwagę, aby propagować rozwój ruchu motocyklowego oraz wzajemny szacunek na drodze i tolerancje wśród motocyklistów. Złożyliśmy akces przystąpienia do tego ruchu i Żelazny Orzeł został przyjęty w poczet członków PRM. Na ostatnim kongresie odbyły się wybory, zostałem wybrany na Prezydenta PRM, który na dzień dzisiejszy zrzesza 38 klubów z całej Polski, a kolejne są w trakcie przyjęcia. Mogę śmiało powiedzieć, że jest to ponad 1000 motocyklistów.

Skierniewickie.pl: Jest to ogromne wyróżnienie, a jakie ma Pan pomysły na rozwój i przyszłość Żelaznego Orła?

Witold Rutkowski: Po pierwsze, chcemy mocniej się pokazać, działać i współpracować na terenie naszego miasta. Następnie chcemy zaistnieć, poprzez zaufanie jakie otrzymaliśmy, bo to cały Żelazny Orzeł dostał to zaufanie, czyli przewodniczenie przez najbliższe 4 lata całemu kongresowi PRM. W związku z tym chcemy razem wspólnie uczestniczyć w ogólnopolskich akcjach jakie będą organizowane. Naszym życzeniem i marzeniem jest to, aby wizerunek motocyklisty się zmienił, co, już po roku działalności naszego stowarzyszenia i naszej pracy, jest odczuwalne w stosunku do nas na terenie naszego miasta. Zdaje sobie sprawę, że w każdym środowisku, także motocyklowym są, jak ja to nazywam „ludzie i ludziska”. My chcielibyśmy to zmienić i być postrzegani właśnie jako ludzie odcinając się od tych wszystkich niezbyt miłych zachowań i wystąpień różnych motocyklistów. Dalej planujemy zorganizowanie pierwszego zlotu w czerwcu, mamy już prawie wszystkie zgody od prezydenta Skierniewic. Dokładna informacja pojawi się jak tylko dopniemy wszystko na ostatni guzik. Na naszej stronie internetowej zostanie umieszczony cały program zlotu. Chcemy uczestniczyć w akcjach, co robimy cały czas, razem z komendą ruchu drogowego w Skierniewicach. Odbyło się już pierwsze szkolenie z zakresu bezpieczeństwa i wpływu alkoholu na bezpieczną jazdę. Mamy z panem naczelnikiem Rochmińskim ustalonych kilka kolejnych szkoleń. W tej chwili są one prowadzone wyłącznie w zakresie członków stowarzyszenia, ale od następnego szkolenia, będziemy również zapraszali naszych motocyklowych znajomych. Planujemy także wystąpić z pewnymi projektami dotyczącymi bezpiecznej jazdy, partnerskiego podejścia do innych pojazdów na drodze oraz spotkania ze skuterowcami w szkołach. Zobaczymy jak to się rozwinie, bo za tym oczywiście idą finanse, a my na dzień dzisiejszy robiliśmy wszystkie akcje z naszych funduszy składkowych, nie otrzymywaliśmy żadnych dotacji w minionym roku.

Skierniewickie.pl: Tor pod Poznaniem jest moim zdaniem przeznaczony dla tych szybszych motocykli, tzw. "ścigaczy". Czy pan tam próbował swoich sił?

Witold Rutkowski: Nie jeździłem na torze i powiem, że ja dobrze się czuje na swoim Harely'u. Nie mówię, że nie próbowałem jeździć na tzw. ścigaczu, ale to jest inny styl jazdy, inna pozycja za kierownicą i to nie dla mnie (śmiech). Każdy sobie w życiu obiera drogę, moją drogą jest właśnie  Chopper. To jest to co lubię, dobrze się na nim czuje i sprawia mi to przyjemność.

Skierniewickie.pl: A takie nazwisko jak Wiczyński? Skierniewicki motocyklowy Wicemistrz Polski, mówi coś Panu?

Witold Rutkowski: Oczywiście, pamiętam jak swojego czasu na Święcie Kwiatów Owoców i Warzyw odbywały się pokaz, tam właśnie się poznaliśmy. W klubie mamy autograf od pana Tomasza Czachora, wiec interesujemy się innymi akcjami. Może nie uczestniczymy, ale na pewno się interesujemy. Z miłą chęcią możemy się przejechać całą grupą na wyścig i pokibicować naszemu koledze.

Skierniewickie.pl: Wspomnieliśmy już o tym, że niedługo zaczyna się sezon jazdy na motocyklach. Jakieś rady dla kierowców samochodowych?

Witold Rutkowski: Sam jeżdżę samochodem od wielu lat i tak na prawdę to wystarczy patrzeć w lusterka, nic więcej. Sam się łapię na tym, że w lusterko spoglądam jak już mam motocykl obok siebie, pomimo tego, że tak samo długo jak samochodem jeżdżę motocyklem. Przepisy się zaostrzają i nie będzie można posiadać motocykli z głośnymi wydechami, ale przecież cicho poruszający się motocykl będzie jeszcze trudniej zauważyć na drodze. Sam wielokrotnie jako kierowca samochodu ledwie uniknąłem zderzenia z motocyklem tylko dlatego, że go po prostu nie widziałem i nie słyszałem wcześniej. Zresztą będziemy robili odpowiednią akcję ze skierniewicką policją, w tej chwili jesteśmy w trakcie uzgodnień, ale gorąco proszę wszystkich kierowców - patrzcie w lusterka, bo motocykle są wszędzie.

Skierniewickie.pl: Dziękuję bardzo za rozmowę. Portal skierniewickie.pl życzy szerokiej drogi.

Wszystkich zainteresowanych zapraszamy na stronę internetową Skierniewickiego Stowarzyszenia Żelazny Orzeł: http://www.zelazny-orzel.pl, oraz przypominamy że, w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca odbywa się otwarte spotkanie dla gości. Początek godz. 20 w Meeting-House Żelazny Orzeł w siedzibie Fundacji Pomocy Społecznej "Chodźmy Razem" przy ulicy Mszczonowskiej 43 (naprzeciwko biblioteki publicznej). Klikając na zdjęcie powyżej obejrzysz fotogalerię stowarzyszenia Żelazny Orzeł, fot. materiały archiwalne stowarzyszenia



dobry
Ocena:
Komentarze (18)
Dodaj komentarz
  • Z motocyklami mam do czynienia od dzieciństwa a w ogóle jeżdżę od 25-ciu lat i patrząc po motocyklistach to faktycznie niestety są przypadki przeginania nawet w takim stopniu, że mnie samego wprawia to w zdumienie. Jednak w wielu wypowiedziach wyczuwa się iż temat motocyklistów narażających życie dla adrenaliny to pożywka dla "inteligentnych" którzy przy okazji nie pohamują się od obsmarowania gównem wszystkich jak leci. Jak tu już było napisane, że nie ma świętych na drodze i to jest prawda. Cóż jeden wypadek z udziałem motocyklisty wywoła więcej emocji niż 10 samochodowych pomimo, że tam więcej jest rannych czy zabitych. Pozdrowionka dla motocyklistów ze Skierniewic i okolic oraz naszych sympatyków.

    Żaku2011-03-20 14:15:08

  • motocykle wyglądają pięknie!

    jurta2011-03-18 21:15:09

  • drogi są dla wszystkich i wszyscy powinni się szanować. jeżdżąc motocyklem wielokrotnie muszę myśleć nie tylko za siebie, ale i za kierowców aut. nazywając nas dawcami to tak jakbyś wędkarzy nazywał topielcami. odrobina wzajemnego szacunku na drodze, to moja rada dla wszystkich użytkowników. Pozdrawiam

    getex2011-03-16 13:48:55
    • Masz racje ... Pozdrawiam, konradskce

      konradskce2011-03-16 15:24:34
    • musisz jednak przyznać, że wielu jest idiotów, którzy jadą przez wiadukt na gumie... to do was należy żeby takich delikwentów temperować, bo oni robią wam opinię

      4kółka2011-03-16 13:52:10
      • Proszę dokładnie się wczytać w tekst reportażu a dowiesz się że są ludzie, którzy pracują nad poprawą bezpieczeństwa i wizerunku motocyklisty.

        motocyklista2011-03-16 14:02:29
        • Zapomniałem dodać, że nie ma co zrzucać wszystkiego na nas motocyklistów. Bardzo dużo zależy od tego jakie wzorce zachowania promuje rodzina, społeczeństwo i w jaki sposób daje temu wyraz. Jeśli taki delikwent gnający na kole po wiadukcie będzie wiedział że nikomu nie imponuje a wręcz postrzegany jest za kretyna wówczas nie będzie go to tak kręcić. Z resztą wszędzie są wariaci, którzy nie zdają sobie sprawy ze swoich czynów i wyłuszczanie występków motocyklistów by przyćmić wyczyny pseudo rajdowców w puszkach chcących przebić Kubicę czy Hołowczyca jest żenujące. 4kółka jeśli jeździsz to jestem pewien, że nie jesteś świętym i mimo iż nie zostałeś przyłapany przez policję (być może) na pewno nie raz przekroczyłeś dozwolona prędkość lub wymusiłeś pierwszeństwo. NIE MA ŚWIĘTYCH NA DRODZE!!!!!!!

          motocyklista2011-03-16 14:43:12
          • nie ma świętych, ale przekroczenie z 30 na 50 km/h to co innego niż gnać na motocyklu 200 km/h w terenie zabudowanym. zgadza się?

            4kółka2011-03-16 15:02:59
            • Pisząc o przekroczeniu o 30-50 km i jedziesz samochodem zamiast 50 gnasz 80-100km/h wiedz, że tworzysz bryłę która z 1t w trakcie uderzenia w stałą przeszkodę wywiera nacisk 100-200 ton. Co jeśli wpadniesz w pieszych lub na inny samochód czy motocykl? Nie oczywiście tobie coś takiego nie może się przydarzyć bo Hołowczyc i Kubica przy tobie to knypki?!?! Jeśli spowodujesz kolizję będziesz się tłumaczył, że to nic wielkiego bo motocykliści zapinają 200?? By pouczać innych trzeba najpierw samemu zrobić rachunek sumienia. proponuję ci stanąć na ulicy Rawskiej i popatrzeć. Na ograniczeniu do 30km/h wiele aut osobowych i ciężarówek gna 3-4 razy więcej niż jest dozwolone. Podobne sytuacje dzieją się na 1 maja czy na ul Kilińskiego przy szkole. Czepiasz się jednostkowych przypadków łamania przepisów przez motocyklistów, tym czasem wielokrotnie udowodniono, że motocyklista siadając za kierownicą auta jeździ bezpieczniej niż tacy co mają jedynie kat. B.

              motocyklista2011-03-16 15:43:24
              • pisałem że zamiast 30 jedziesz 50. a przekraczanie prędkości na rawskiej spowodowane jest tym że są tam bardzo duże dziury i zarządca drogi zamiast ją wyremontować wolał postawić znak ograniczenia prędkości. bo przecież taniej... dlatego jeśli jeszcze policja tam czyha i wlepia za to mandaty to już w ogóle przegięcie. co ich obchodzi moja uszkodzona felga?

                4kółka2011-03-17 08:54:57

  • No teraz się zacznie. Będą jeździć dawcy organów tylko dlaczego ja mam na nich uważać? Niech sami uważają jak jeżdżą...

    raffi2011-03-15 13:55:38
    • Uściślijmy! Wszyscy mówią o tych dawcach organów ze ścigaczy, ale tak naprawdę bardzo często organy są tak zniszczone, że nie ma co brać. Ktoś rzucił takie głupie hasło i poszło w świat, a niestety mija się z prawdą.

      Machos Biosłonejczyk2011-03-18 23:04:23
      • Dokładnie. Wszystko albo zmiażdżone albo popękane.

        Mario2011-03-19 00:34:55
    • żal ci bo nie udało ci sie zdobyć prawka na motor, ba możesz sobie tylko pomarzyć o motorze i lepiej sam uważaj na samochody wieksze niż twój

      zzzzzzz2011-03-18 11:32:09
    • Widzę, że pierwszy \"inteligent\" już skomentował. Zgadzam się, że motocykliści powinni uważać ale i kierowcy samochodów mogą zwrócić większą uwagę. Dawcy?? hmmm sam jeżdzę na motocyklu ale mnie akurat nie fascynuje zapieprzanie z ogromną prędkością po skierniewickich dziurach. Tak więc kolego nie wkładaj wszystkich do jednej beczki i spojrzyj dwa razy w lusterko :) pzdr.

      rev2011-03-16 11:30:56
      • prawdę mówiąc nigdy bym się nie odważył po takich dziurawych drogach jeździć motocyklem

        uri2011-03-17 22:11:22
        • No niestety zima się dała we znaki,a dziury łatają tak że nie wiadomo czy jeżdzić po dziurach czy po łatach ;p pzdr. dla firmy łatającej drogi

          rev2011-03-18 11:07:11