skierniewickie.pl

Skierniewice: Wywiad z Robertem Paluchowskim

Wtorek 07.06.2011Aleksandra Zegarek
O zbliżającym się festiwalu „Poszukiwanie Alternatywy”  rozmawiamy z szefem i reżyserem Teatru Realistycznego – Robertem Paluchowskim.

Skierniewickie.pl:  Jest to pierwsza edycja festiwalu w Skierniewicach?

Robert Paluchowski: Właściwie jakby się temu przyjrzeć z bliska to każda z edycji, która realizowaliśmy wcześniej była tą pierwszą. Zmienialiśmy jej kształty. Staraliśmy się czujnie przyglądać  konstrukcji jaką jest festiwal. Festiwale robimy praktycznie od początku. W latach wcześniejszych zrobiliśmy 7 edycji Festiwalu Komedii HiHiHi, ale okazało się, że niespecjalnie artyści mają z czego się śmiać w tym kraju i komedie były raczej średnie. Stwierdziliśmy, że jak mamy zapraszać marne komedie to wolimy zmienić profil festiwalu.

Skierniewickie.pl: Skąd w takim razie pomysł na taką formę?

R.P: Jeździliśmy do Dąbrowy Górniczej, tam odbywały się Barbórkowe Spotkania Teatralne. Był to jeden z najstarszych festiwali dla tzw. Teatru Offowego/Altarnatywnego. Tam wszystkie ważne grupy zaczynały swoją działalność. W pewnym momencie ten festiwal zaczął umierać. Kadra w Pałacu Dąbrowskim była taka, że po prostu nikt już tam nie chciał jeździć. Towarzystwo Kultury Teatralnej z Lechem Śliwonikiem, rektorem Akademii Teatralnej zaproponowało nam, a właściwie to myśmy im zaproponowali, że może przejmiemy festiwal, bo szkoda żeby on tam umierał. Musieliśmy wykonać za nich większość pracy, bo tam już staruszkowie siedzą w TKT (śmiech). Przyprowadziliśmy ten festiwal do Skierniewic w 2005 roku. W 2006, 2007 i 2008 były kolejne edycje,  przy czym w 2007 TKT już całkowicie straciło wolę realizowania swojego festiwalu więc musieliśmy go zrealizować sami. W związku z tym w 2008 roku zrezygnowaliśmy z nazwy Barbórkowe Spotkania Teatralne i zrobiliśmy Barbórki - Poszukiwanie Alternatywy. Z każdym następnym festiwalem coś zmienialiśmy. Cały czas były to edycje konkursowe. Wprowadziliśmy np. Jury Młodzieżowe, zamiast jury zwanego wcześniej Radą Starców (śmiech). To jury było złożone z wszystkich członków grup konkursowych, żeby próbować ich też uczyć rozmawiania o tym co robią i żeby sami próbowali przyznać nagrodę najlepszemu. Przy takim typie twórczości jakim jest teart alternatywny młodzi ludzie muszą się stale uczyć, że nie oni są najważniejsi tylko to o czym opowiadają. To się później rozprzestrzeniło.
 
Skierniewickie.pl: Czym się różni tegoroczna edycja?

R.P: Ta edycja jest zupełnie inna. Przede wszystkim dlatego, że nie jest konkursowa. Postanowiliśmy zaprezentować w Skierniewicach coś czego jeszcze tutaj nie było - prezentacji tak dużych i tak znanych rzeczy. Udało nam się ponieważ grupy, które wystąpią, są to nasi przyjaciele. Robią to po przyjacielsku, a my w ramach przyjacielskiej wymiany też będziemy do nich jeździć i grać za bardzo przyjacielskie stawki  (śmiech). Myślę, że przyjaźń jest czymś ważniejszym, czego się nie da przełożyć na finanse.



Skierniewickie.pl: Tytuł tej edycji brzmi Poszukiwanie Alternatywy. Alternatywy od czego?

R.P:  Standardowo w Skierniewicach poszukujemy alternatywy dla bierności i głupoty. To są chyba jedyne rzeczy, których w tym kraju jest dostatek. Nie brakuje ich nigdy. Głupota jest ponoć jedyną rzeczą , która nie ma granic, gdzie nie stąpnie tam jej terytorium (śmiech). My się upieramy przy tym, że jednak trzeba podawać ludziom rzeczy konsekwentnie i stale. Jeżeli dostają coś raz na rok, czy parę razy do roku no to oni wtedy nie wiedzą kiedy mają akurat szukać. Po drugie akurat im się nie chce albo akurat mają coś innego do roboty. Nie mają szans się przyzwyczaić do tego, że jak się pójdzie to coś będzie. I to nie będzie coś uwłaczającego godności ludzkiej tylko coś o czym inteligentny człowiek może porozmawiać. Także dlatego szukamy alternatywy. Przy tym postanowiliśmy nie drążyć już mroków średniowiecza (logo i wystój Realistycznego – przyp. Redakcja) tylko pójść w jaśniejsze barwy.

Skierniewickie.pl: Skąd biało - czerwone barwy festiwalu? Patriotyzm?

R.P: Stale się upieramy przy tym, że patriotyzm w tym kraju jest możliwy, tylko należy poszukać nowej jego formy. Stąd trochę taki kształt tych materiałów promocyjnych. Przy tym istotne jest to, że białe w tym kraju trzeba od czerwonego wyrywać, bo inaczej prawie wszystko byłoby już czerwone. Za długo pamiętamy o różnych rzeczach, za długo je roztrząsamy bez sensu. Trzeba patrzeć bardziej do przodu niż w tył. Tam jest wszystko to co dopiero możemy przeżyć.

Skierniewickie.pl: Na festiwalu wystąpią grupy z całej Polski. Powiedział pan, że to przyjaciele. Co by pan powiedział tak bardziej zawodowo na ich temat?

R.P: Na pewno takim bardzo dużym przedsięwzięciem jak na Skierniewice, bo toczymy walki właściwie o wszystko, jest spektakl Arka Teatru Ósmego Dnia. To są już giganci na skalę światową. Ja cieszę, że są naszymi przyjaciółmi. Takich przyjaciół chcielibyśmy mieć jak najwięcej. To są ludzie, którzy tworzą teatr od 47 lat. Spośród czterech osób, które pracują w tej chwili jako podstawowy zespół, trzy z nich są od początku. Ewa Wójciak jest od 40 lat. To są ludzie, którzy są zawsze w pierwszym szeregu walki o wolność w tym kraju. Ich zamykano w więzieniach, nachodzono ich, przeszukiwano mieszkania setki razy. To są ludzie, którzy walczyli i nigdy się nie poddali. Walczą dalej, z nietolerancją, głupotą, biernością, to jest coś czego oni jakby pilnują. No i przyjadą. Ten spektakl zajmie cały Rynek. Opowiada o emigrantach. O ludziach, którzy zostają pozbawieni własnego domu, własnej ziemi, włóczą się gdzieś po świecie w poszukiwani własnego miejsca do życia. To się zdarza ciągle. W różnych krajach, na różnych kontynentach. Właśnie tak ten spektakl był też grany. Przy okazji parę dni temu przetrząsając po raz kolejny materiały od Arki zauważyłem, że będzie u nas grany w 11. rocznicę premiery. Miała ona miejsce 11 czerwca 2000 w Holzminden w Nieczmech. O tamtej pory zjeździli cały świat: Korea Południowa, Singapur, Chile, Boliwia, Wenezuela. W zeszłym roku grali pod Mostem Brooklińskim. Wystawiali ten spektakl zarówno w całej Europie jak i w różnych egzotycznych miejscach. Głównym elementem scenograficznym jest arka, na której grają aktorzy. Trójmasztowiec wysokości 8 metrów, ponad 10 merów długi,  jeżdżący po Rynku. Akcja rozgrywa się na wielu platformach w wielu miejscach. Myślę, że takiego wydarzenia w tym mieście później długo już nie będzie.

Skierniewickie.pl: Czyli można powiedzieć, że Arka jest gwoździem programu jeśli chodzi o sobotę? Wystawiają oni ostatni tego dnia spektakl. Kto otwiera drugi dzień festiwalu?

R.P: Tak. Jako pierwszy wystąpi teatr Węgajty. Jest to jeden z najbardziej znanych w Europie tzw. Teatrów Wiejskich. Oni jeżdżą z tymi spektaklami po całym kontynencie, a przy tym pochodzą ze wsi Węgajty. Tam mieszkają. Wacek ze swoją żoną się tam przeprowadzili. Kupili gospodarstwo 8 km od Olsztyna i żyją tam ćwierć wieku robiąc teatr. Sprowadzają w to miejsce ludzi z całego świata. W lipcu co roku robią Międzynarodową Wioskę Teatralną. Swoje spektralne wystawiają tam teatry z całego świata od Sierra Leone przez Szkocję, Stany Zjednoczone… Również widzowie zjeżdżają się z całej Europy. To jest niesamowite zjawisko. Jak to możliwe, że do takiego miejsca gdzie jest kilkadziesiąt gospodarstw, malutka wioseczka, do której trudno trafić przybywa masa ludzi w czasie Międzynarodowej Wioski Teatralnej? W czasie festiwalu zagrają spektakl „Woda” oparty na tradycjach i rytuałach związanych z wodą. Przygotowując się do tego spektaklu wykonywali działalność badawczą. Jeżdżąc po wsiach, w których takie tradycje jeszcze się tlą zbierali i gromadzili informacje na temat takich obrzędów. Spektakl przenosi to na zupełnie nową formę. Na pewno jeszcze Wacek wyjdzie, ze swoją rodziną i będą grali, bo mają tzw. Kapelę Terenową. Wacek bierze harmonię, żona klarnet, chodzą, grają i śpiewają.

Skierniewickie.pl: Kogo jeszcze zobaczymy 11 czerwca?

R.P: Chóry Gertrudy Stein. Jest to teatr naszego przyjaciela z Łodzi, Mariusza Brzozowskiego, wykładowcy łódzkiej filmówki, doktora sztuki, ze swoimi wychowankami, zawodowymi aktorami. Spektakl Technika Punktu Świetlnego to jest ich sztandarowy, najlepszy spektakl. Grają go z powodzeniem już 10 lat w bardzo różnych miejscach. Myślę, że cała sobota jest bardzo silna.

Skierniewickie.pl: Rozumiem, że spektakle nie mają wspólnej tematyki tylko są bardziej różnorodne?

R.P: Staramy się nie dawać bardzo jednolitego obrazu. Już samo to co robią te teatry jest dosyć jednolite więc trochę tematów ekologii, problemów społecznych. Właściwie nie ma takiej czystej rozrywki. Są opowieści o ludziach i o problemach, współczesności. Coś się dzieje z tą współczesnością czego do końca nie można okiełznać. Czemu nie panujemy nad tym? Czemu ten świat jest taki, że nie można tego ogarnąć? Może trzeba zawrócić parę kroków, bo inaczej to wszystko się nam rozsypie w rękach?

Skiernieckie.pl: W piątek, pierwszego dnia Festiwalu o północy zaczyna się III Ogólnopolski Turniej Gry w Wesołe Fasolki. Na czym polega ta gra?

R.P: Teatr Realistyczny od 15 lat jeżdżąc po kraju znalazł swoje miejsce i wyspecjalizował się w tzw. sportach nietypowych. Zawsze to były nocne turnieje. Chcieliśmy żeby festiwal był miejscem spotkania się ludzi. Organizowaliśmy już bardzo różne zabawy. Emocje jakie były np. przy finale bierek można porównać do emocji w czasie finałów Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. Mało się dziewczyny z różnych teatrów nie pobiły (śmiech). W czasie I Nocnego Turnieju w Kapsle o Pedał Szurowskiego przyjechał Super Expres i nie napisał o festiwalu, tylko o tym turnieju. Były również gry w domino, w kartofla i wiele innych. W 2007 roku pierwszy raz zrobiliśmy turniej w afrykańską grę, która się nazywa bantumi. Na rozkładanej planszy jest 6 otworów na każdej połówce. W oryginale, w każdym otworze umieszcza się cztery duże nasiona, które się przekłada. Myśmy to wykonali tak jak większość rzeczy, które wykonujemy – w skali mega. W oryginale ta plansza ma mniej więcej 30 na 10 cm, u nas ma ponad 3 metry na 1,5. Zamiast nasionek gramy pomarańczami. Wszyscy się cieszą, dopingują do tego dj Pepek nam przygrywa, komentator sportowy komentuje. Gra przeciąga się zazwyczaj do godziny 3 w nocy, a później zaczyna się feta na cześć zwycięzcy.



Skierniewickie.pl: Co na Poszukiwanie Alternatywy przygotował Teatr Realistyczny i co ma w planach na ten rok?

R.P: Gramy ciągle Kapuścińskiego, który się rozkręca. Myślę, że jeszcze długo będziemy go grali bo warto to pokazywać. Mało jest prac teatralnych związanych z jego osobą. Uważam, że sama idea Kapuścińskiego powinna być rozprzestrzeniana, bo to co się dzieje w środowisku dziennikarskim, jeżeli chodzi o etos pracy i etykę jest słabe. Teraz Realistyczny zabiera się ostro do pracy. Jesienią jest Europejski Kongres Kultury we Wrocławiu i tam prawdopodobnie odbędzie się premiera naszego nowego spektaklu pt. „Zmiany”. Przedstawienie jest na bazie tekstów Krzyśka Grabowskiego z „Dezertera”. To jest olbrzymi materiał z bardzo ważnymi treściami. To są setki tekstów więc mamy problem z wyborem. „Zmiany” wystawimy też na Spotkaniach, które zastąpiły Łódzkie Spotkania Teatralne, które pilotujemy i współorganizujemy. To chcielibyśmy zrobić w tym roku.

Skierniewickie.pl: Jak wygląda pomoc miasta, mogą Państwo na taką liczyć?

R.P: Chcielibyśmy, żeby miasto nam trochę pomagało. Z pomocą miasta jest nijak. Nie wiemy dokładnie na czym to polega. Pewnie na tym, że najtrudniej być prorokiem we własnym domu. Jesteśmy znaną grupą teatralna w całym kraju i poza granicami. Mamy dużo przeróżnych kontaktów, ale miasto nie chce z tego korzystać. To trochę smutne, tym bardziej, że my się lubimy napracować. Robimy różne rzeczy nie myśląc o własnej korzyści tylko o tym, że trzeba je zrobić. Myślę, że ktoś w końcu powinien się tym zainteresować.

bardzo dobry
Ocena:
Komentarze (11)
Dodaj komentarz
  • fajny wywiad

    as2011-06-08 18:32:36

  • to by było dziwne, gdyby prezydent średniej wielkości miasta w mało istotnym dla świata kraju, był bardziej znany niż człek działający od lat w kulturze, nawet offowej;) a młodzież słabo nawiedza Realistyczny, to i decydenci miejscy nie kwapią się z nadmiernym wspomaganiem. może to i błąd, ale cóż...

    była2011-06-07 20:03:37
    • No właśnie jaka frekwencja jest? Czy młodzi dzisiaj nie interesują się kulturą?

      ja2011-06-07 20:07:23

  • znam Roberta...nie ma takiego drugiego w Skierniewicach, który promuje nasze miasto w Polsce i na świecie....Pan prezydent, gdyby w odrobinie wziął przykład z Roberta, nasze miasto byłoby lepsze....Ale nie!!!! wstyd Panie Trębski, WSTYD!!!!!!!!!!!!!!!!!!żeby Paluchowskiego lepiej znali na świcie, niż Pana....WSTYD Panie Trebski!!!!!!!ale mi się podoba, że Pluch Ci gila dobrawił......WSTYD PANIE TRĘBSKI, WSTYD, JAK TY Z TYM GILEM TERAZ WYGLĄDASZ????????????

    LIPENG co prezydenta ma z gilem2011-06-07 14:48:21
    • zgadzam sie to straszny wstyd

      waz2011-06-16 16:30:04
    • przepraszam za literówki.....emocje :)

      LIPENG2011-06-07 21:41:01
      • nie sądziłem że cię polityka tak emocjonuje;)

        hans2011-06-07 21:44:37
    • LIPENG na preyzdenta!:)

      full wypas2011-06-07 18:25:26
    • jeszcze jestes ty drogi LIPENGU,ktory krzewisz polska kulture na calym swiecie dzieki swoim wojazom

      A.K2011-06-07 15:08:43
      • właśnie....korzystając z okazji:))))) http://www.facebook.com/event.php?eid=216955588332414 zapraszam!!!!!

        LIPENG2011-06-07 23:11:23
        • aaa Swietny trip.... zazdroszcze :)

          xEnocide2011-06-08 10:49:42