skierniewickie.pl

Wywiad z Katarzyną Groniec

Poniedziałek 26.04.2010opr. Katarzyna Czeczott
Od czasu ukazania się debiutanckiej płyty Katarzyny Groniec "Mężczyźni" do momentu nagrania przez nią ostatniej "Listy Julii", minęło dziewięć lat.Przez ten czas niewątpliwie ewoluowała. W skład jej obecnego repertuaru wchodzą dojrzałe utwory, wymagające interpretacji aktorskiej. A Kasia udowadnia, że jest nie tylko świetną piosenkarką, ale też aktorką. Przy tym wszystkim to osoba niezwykle skromna, z pasją i żądna przygód. W rozmowie z Małgorzatą Piekarską zdradza co jeszcze kocha oprócz muzyki, gdzie poszukuje bezludnych miejsc i dlaczego nie mówi o swoich marzeniach.

Wywiad w wersji audio do posłuchania:


Magorzata Piekarska: Pamiętasz jeszcze swój debiut w musicalu ,,Metro”?

Katarzyna Groniec: Tak pamiętam. To się pamięta.

MP: Przebyłaś chyba długą drogę od tego momentu i bardzo ewoluowałaś?

Katarzyna Groniec: Na pewno, to jest  już 20 lat, w przyszłym roku właśnie minie 20. rok od premiery ,,Metra”, trudno byłoby przez te 20 lat nie zmieniać się i nie szukać.

MP: A w którym momencie poczułaś, że to jest właśnie twoja droga, że będziesz robić właśnie to.

Katarzyna Groniec: Zawsze bardzo to lubiłam robić, to było miejsce, w którym czułam się dobrze, coś co dodawało mi pewności siebie. Prawdę mówiąc gdzieś tam podskórnie czułam, że chcę i że to byłoby to, natomiast nigdy nie byłam tego do końca pewna. To był koniec lat 80-tych, początek 90-tych.Ja pochodzę z rodziny, która nigdy nie była związana z muzyką, chociaż gdzieś tam lubiliśmy muzykować. Śpiewania piosenek nie postrzegało się jako sposobu na życie. Można to było robić dla przyjemności, w ramach hobby, natomiast nie jako zawód. Zawsze proszono mnie o to aby mój zawód był konkretny.

MP: Jaki to byłby zawód, gdyby nie śpiewanie?

Katarzyna Groniec: Tata bardzo chciał żebym została prawnikiem. Nie wyobrażam siebie przebraną w togę.

MP: Miałaś dobrą pamięć.

Katarzyna Groniec: Właśnie.

MP:Tu też trzeba mieć dobrą pamięć, bo trzeba uczyć się tekstów.

Katarzyna Groniec: Owszem, ale to jest pamięć wspomagana muzyką. Gdy np. nie możemy sobie przypomnieć słów jakiejś piosenki, wtedy przypominamy sobie melodię, a słowa same wskakują, współgrają. Pewnie dużo większą trudnością byłoby nauczenie się tekstu bez muzyki. Muzyka jest bardzo mocno zintegrowana ze słowem.

MP: Słuchając twoich piosenek myślę, że jesteś przede wszystkim bardzo dobrą aktorką. Wczuwasz się w swoje role.

Katarzyna Groniec: Wczuwam się w rolę do pewnego stopnia. Podążam za słowem, podążam za muzyką. Niektóre z tych piosenek są żartobliwe, kabaretowe, więc  w naturalny sposób trzeba wymyślić jakiś patent, żeby móc je przekazać, bardziej komunikatywnie. Natomiast ja nie jestem aktorką, jestem piosenkarką.

MP: Ale potrzebna jest pewna umiejętność grania?

Katarzyna Groniec: Staram się tego nie robić zbyt często. To są piosenki, które potrzebują jakiejś interpretacji, ale interpretacji nie dużego grania.

MP: Jeżeli chodzi o interpretację, sama to wymyślasz?

Katarzyna Groniec: Tak oczywiście.

MP: Oprócz śpiewania co jest jeszcze dla Ciebie w życiu ważne?

Katarzyna Groniec: Chciałabym podkreślić, że to nie jest tylko sposób na życie. To jest jakaś filozofia życiowa. Nie mam czasu wolnego od śpiewania, nawet kiedy nie śpiewam myślę o tym. To jest moja pasja, moja droga. Ważna jest dla mnie miłość, dziecko, to co jest w realnym życiu istotne. Bez możliwości bycia w muzyce byłabym bardzo nieszczęśliwa.

MP: Dużo koncertujesz?

Katarzyna Groniec: Tak sporo.

MP: I sporo płyt już nagrałaś?

Katarzyna Groniec: Chyba 6 płyt wyszło, w tym jeden zapis koncertu na żywo, sprzed 2 lat. To jest zapis tego co robiliśmy 2 lata temu, zapis chwili. Była potrzeba nagrania takiej płyty. Nie traktuję tego jako czegoś co zostało wymyślone, wykreowane. Wydaliśmy 5 płyt, poza płytą na żywo i oczywiście tzw. "paki", które wydają większe wydawnictwa z płyt, które już były wcześniej wydane. Ja nie mam praw do swoich pierwszych 3 płyt, wiec nie panuję nad tym co się z tymi piosenkami dzieje ci, którzy mają do nich prawa mogą sobie z nimi zrobić cokolwiek zamarzą.

MP: Po "Listach Julii" jest jakiś nowy pomysł na nową płytę?

Katarzyna Groniec: Tak, powoli się zaczyna rodzić, ale nie śpieszę się, chcę sobie dać czas."Listy Julii" były dla mnie bardzo wyczerpującym projektem, były to 2 lata ciężkiej pracy i bardzo konkretnego zaangażowania. Począwszy od pisania przykładów listów poprzez walkę o prawa do tych piosenek. Prawa te były rozproszone w różnych miejscach na świecie. Zmagaliśmy się z brakiem odpowiedzi, poprzez prawników dociekaliśmy kto może udzielić nam takiej zgody. W końcu po wielu tygodniach, wchodząc do studia  żeby nagrywać "Listy Julii" jeszcze nie miałam praw, co bardzo zdziwiło moich muzyków. Byli kompletnie nie przygotowani do tego, że wchodzimy bez żadnego poparcia prawnego. Gdyby te prawa nie przyszły nie moglibyśmy tego wydać. To był stresujący czas, musiałam podejmować decyzje nie dzieląc się nimi z ludźmi. Nagraliśmy "Listy Julii" kameralnie, we trójkę, natomiast to były 2 lata ciężkiej pracy nie tylko twórczej, ale też organizacyjnej, w związku z tym nie ukrywam, że jestem zmęczona. Myślałam że już nie będę miała pomysłów. Powoli zbieram się w sobie, mam już 2 piosenki.

MP: Możemy zdradzić co to będzie?

Katarzyna Groniec: Nie, nie chcę więcej na ten temat mówić.

MP: Co uważasz za swój największy sukces?

Katarzyna Groniec: Trzeba by było najpierw opowiedzieć co jest sukcesem np. w kontekście kariery.

MP: A dla Ciebie najważniejsze są sukcesy w karierze, czy może w życiu osobistym?

Katarzyna Groniec: To się wszystko przeplata, ja tego nie potrafię oddzielić. Nie przebieram się na scenie za kogoś kim nie jestem. Piosenki, sposób ich wykonywania, grania i śpiewania jest kontynuacją tego kim jestem w zwykłym życiu. Wszystko jest bardzo ze sobą powiązane. Jedno przenika drugie i jedno ma na drugie wpływ.

MP: Prowadzisz jednak niezwykłe życie? Powiedz jak odpoczywasz?

Katarzyna Groniec: Najbardziej lubię wyjeżdżać, zaszyć się gdzieś. Nie lubię tłumów, kurortów. Lubię leżeć na plaży gdy jest pusta. Bardzo lubię Bałtyk, przez kilka lat jeździłam do Chałup.

MP: Gdzie są  jeszcze te bezludne miejsca?

Katarzyna Groniec: Na wsi w Polsce, albo za granicą . Marzę o tym, żeby pojechać do Mongolii. Tam jest cudownie, jest dużo przestrzeni.

MP: Jakie są jeszcze twoje marzenia, plany?

Katarzyna Groniec: Marzeń się nie zdradza, bo marzenia się nie spełniają gdy się je zdradzi.

MP: W takim razie życzę spełnienia marzeń, których nie zdradzasz. Dziękuję za rozmowę.

Katarzyna Groniec: Dziękuję również.


oprac.: Katarzyna Czeczott




dobry
Ocena:
Komentarze (1)
Dodaj komentarz
  • Bardzo interesująca artystka. Byłem na jej koncercie w Skcach

    pablo2010-04-27 16:11:58