skierniewickie.pl

Rowerzyści nie narzekają – wywiad z Piotrem Kuźmą ze Skierniewickiego Stowarzyszenia Rowerowego

Sobota 16.04.2011Aleksandra Zegarek
Skierniewice: Rowerzyści nie narzekają – wywiad z Piotrem Kuźmą ze Skierniewickiego Stowarzyszenia R
Wraz ze nastaniem wiosny coraz więcej skierniewiczan uruchamia zakurzone rowery i wyrusza na weekendowe przejażdżki. Nie wszyscy jednak wiedzą, że w mieście funkcjonuje Skierniewickie Stowarzysznie Rowerowe, a jego członkowie zdobywają nagrody w ogólnopolskich zawodach. Stowarzyszenie jest otwarte dla nowych członków, również amatorów…

Skierniewickie.pl: Jak długo działa już SSR i jakie były jego początki?

Piotr Kuźma : Stowarzyszenie działa 4 lata od 2007 roku. Zajmuje się głównie organizacją imprez sportowych o tematyce rowerowej. Na początku działalności w 2007 r. na torze na Widoku zorganizowaliśmy Ogólnopolskie Zawody w four cross'ie. Jest to optymalna odmiana kolarstwa górskiego czyli, czterech zawodników na jednym torze, dwóch najlepszych przechodzi dalej. W międzyczasie zebraliśmy się w ekipę, zaczęliśmy coraz częściej wyjeżdżać na zawody. Pozyskiwać pieniądze z miasta. Zrobiliśmy sobie koszulki z logotypem miasta. Do tego tworzyliśmy logotyp Stowarzyszenia i coraz bardziej to się zaczęło rozwijać, wyklarowała się całą grupka zawodników. Startujemy w pucharach Polski w downhill'u, czyli zjeździe rowerowym jak i w four cross'ie.

Skierniewickie.pl: Co działo się dalej?

P.K: W następnych latach, organizowaliśmy zawody w maratonie rowerowym, co było dla nas trochę obcą tematyką. W założeniach stowarzyszenia była bardziej „grawitacja”, czyli downhill, zjazd, four cross, bmxy, skakanie...a maraton to taka bardziej popularna dyscyplina dla wszystkich. Maraton odbył się w parku bolimowskim i uważam, że wyszło bardzo fajnie. Przyjechało 70 zawodników, którzy regularnie startują w całej Polce. W ubiegłym roku w lipcu i sierpniu w parku miejskim zorganizowaliśmy dwie edycje w cross country, jest to podobna dyscyplina jak maraton, tylko krótsze odcinki. Tutaj poszliśmy już trochę dalej i wszyliśmy naprzeciw dzieciom. Spotkało się to z naprawdę dużym zainteresowaniem. Najmłodsi zawodnicy, to 4 letnie rodzeństwo chłopiec i dziewczynka, za którymi biegli rodzice. Jedynym problemem jest tylko nakładanie się terminów imprez, bo to również sezon imprez masowych. Na pierwszą edycje przyjechali zawodnicy w większości lokalni, jeden zawodnik z Warszawy i kilku z Żyrardowa. Dopiero druga edycja nie pokryła się z żadnym większym maratonem typu Mazovia czy Poland Bike. Wtedy przyjechali zawodnicy z Radomia, Żyrardowa, Warszawy i dalszych miast. Byli nawet sponsorowani zawodnicy, którzy mają opłacane starty. Wniosek jest taki, że z naszego parku też można coś fajnego wycisnąć. Jeśli chodzi o Stowarzyszenie to staramy się bywać i zainteresować młodych ludzi.

Skierniewickie.pl: Ilu Stowarzyszenie liczy członków? Jest to stała liczby czy przyłączają się nowi?

P.K: Był okres gdy długo była to stała liczb. Zdarzały się również osoby, które złapały chwilową „zajawkę” dołączały się od nas, a później znikały. Obecnie mamy zapisanych 25 członków. W tym roku naszym nowym „nabytkiem” jest młody chłopak, junior który będzie startował w Pucharze Polski w downhill'u. Ciekawostką jest to, że jest on z Brennej, na południu Polski, 10 km od granicy czeskiej. Ma duży zapał. Chce jeździć w naszej koszulce i reprezentować SSR.  Ogólnie jesteśmy już coraz bardziej rozpoznawalni na arenie zjazdowej. Chłopak nie chciał jeździć anonimowo więc startuje pod naszymi barwami. Czas pokaże, może ten sezon jeszcze kogoś przyniesie. Chcielibyśmy pozyskać na pewno jakiś zawodników z maratonów cross country, szosy. Każdy kto jest chętny i chce się utożsamiać z jakimś miastem, ugrupowaniem rowerowym jest mile widziany.



Skierniewickie.pl: Czy osoby, które nie zajmują się tym sportem profesjonalnie też mogą się do was przyłączyć?

P.K: Tak, oczywiście. Zawodnik amator, każdy kto ma tak naprawdę przyjemność i chęć spotykania się w grupie. Nie prowadzimy formalnych treningów, ponieważ nikt z nas nie ma uprawnień trenerskich. Wspólne jeżdżenie, spotykanie się czy planowanie wyjazdów jak najbardziej. Często jest tak, że zbieramy się w 10 – 15 osób i wyjeżdżamy sobie potrenować w okolicznych miastach np. do Bełchatowa na Górę Kamieńsk. Organizujemy też wspólne wyjazdy np. na weekend w góry i tam trenujemy. Są to sporadyczne wyjazdy dla samej satysfakcji. Nie wybieramy się tam na żadne zawody, po prostu chcemy sobie pojeździć.

Skierniewickie.pl: Czy jako stowarzyszenie skierniewickie Urząd Miasta was wspiera?

P.K: Jest to formalna, ustabilizowana współpraca. Miasto zawsze określa budżet na sport i chętne stowarzyszenia, które są zainteresowane mogą składać swoją ofertę. Wiążę się to w wypełnieniem pełnej dokumentacji, papierkową robotą i złożeniem prośby. Działając już kilka lat powołujemy się na to co robiliśmy, gdzie byliśmy, co osiągnęliśmy. Stowarzyszenia sportowe w zależności od potrzeb albo dostają taką samą ilość środków jak we wcześniejszych latach, albo większą. Różnie to bywa. Zależy jaki jest budżet i potrzeby. Generalnie wsparcie miasta mamy. Widać to nawet przy organizacji różnych imprez sportowych. Wielokrotnie występowałem o dodatkowe wsparcie w postaci pucharów czy organizacji od strony sanitariatu, czyli załatwienie przenośnych toalet, czy  obsługi od strony bezpieczeństwa, poinformowanie straży miejskiej. Nawet samo wydanie pozwolenia - nie ma z tym najmniejszych problemów. Myślę, że znaczące tu jest, że się na nas po prostu poznali. Władze zobaczyły, że te imprezy są warte zorganizowania i nie jest to tak, że wjedziemy do parku wszyscy się powywracają, pościerają i trzeba będzie nas reanimować.

Skierniewickie.pl: Jak pan, jako osoba jeżdżąca na rowerze ocenia miasto pod kontem infrastruktury dla rowerzystów?

P.K: Szczerze mówiąc dawno nie jeździłem już rowerem po mieście, ale ze ścieżkami to jest raczej problem. Są, ale nagle się ścieżka urywa i nie wiadomo czy wybrać chodnik czy jechać poboczem. Ja jestem zwinnym rowerzystą to dla mnie krawężnik czy tego typu przeszkoda miejska nie stanowi problemu. Jednak dla osoby, która chce spokojnie i bezpiecznie przejechać to już jest problem. Są takie paradoksy, że jedziemy ścieżką rowerową, a nagle na środku chodnika mamy znak, że zakaz jazdy rowerem i co dalej? Wjechać na wąską jezdnię gdzie jeżdżą duże samochody i blokować ruch, czy jechać chodnikiem? W tej kwestii jest dużo do zrobienia.

Skierniewickie.pl: Czy SSR może się pochwalić jakimiś szczególnymi osiągnięciami swoich zawodników. Są wśród was jakieś „gwiazdy”?

P.K: Jedną z takich gwiazd jest na pewno Wojtek Foks, który jeździ najdłużej. Ostatnie lata ma z passą. Zajmuje czołowe miejsca w swoich kategoriach. Na każdych zawodach są różne kategorie wiekowe i sprzętu na jakim się jeździ. Wojtek w kategorii sztywnych rowerów od 2007 roku, odkąd zaczęliśmy działać wiódł prym w swojej kategorii. Teraz przeszedł do kategorii range wyższej czyli rower z pełnym zawieszeniem tzw. zjazdowy. Jest to trochę wyższy poziom, ale skutecznie goni. Zamyka się w czołówce pierwszej szóstki. Jeśli chodzi o resztę zawodników to dużo osób też ostatnio przeszło do kategorii hobby full. W kategorii rowerów sztywnych w ubiegłych latach sukcesy odnosili np. Piotrek Woźniak zajmował dobre miejsca, czy Dominik Kaszubski. Jeśli chodzi o four cross, to jest to dyscyplina, która wymaga regularnych treningów. Teraz mamy na to coraz mniej czasu, ale w poprzednich latach SSR było w elicie pierwszej piętnastki kraju.

Skierniewickie.pl: Dziękujemy bardzo za rozmowę.

P.K: Dziękuję.




Więcej filmów na skierniewickim kanale You Tube: SkierniewickieTV
bardzo dobry
Ocena:
Komentarze (1)
Dodaj komentarz
  • super, dzialajcie niech sie cos dzieje. pozardroscic pasji..

    cez2011-04-17 15:47:54