skierniewickie.pl

Lech Mackiewicz: „Skierniewicer” to lekcja naszej historii

Piątek 24.08.2012rozmawiał: Paweł Bruger, oprac.: kb
W ostatni weekend sierpnia w Skierniewicach odbędzie się nowatorska impreza pt. „Skierniewicer”. W ciągu dwóch dni skierniewiczanie będą mogli poznać trochę kultury i historii Żydów, którzy przed wojną stanowili prawie 30 proc. ludności naszego miasta. Poniżej publikujemy rozmowę z Lechem Mackiewiczem, który wraz z Fundacją Wspierania Inicjatyw i Rozwoju WIR współorganizują tę imprezę.

Skierniewickie.pl: Skierniewicer to pierwsza taka impreza w Skierniewicach, co to za impreza?

Lech Mackiewicz: Skierniewicer to impreza poświęcona pamięci skierniewickich Żydów, będących przed wojną ważną grupą społeczną w Skierniewicach. Z kilkoma osobami , które wraz ze mną podjęły się tworzenia tej imprezy, stwierdziliśmy że nie tylko warto, ale trzeba przypomnieć o tym, że byli, że współtworzyli z nami to miasto, jego historię przez 150 lat. Byli bardzo ważną częścią społeczności skierniewickiej. Nazywali siebie Skierniewicerami od nazwy miejscowości Szttela, jak mówili o Skierniewicach, więc nazwaliśmy imprezę Skierniewicer. Ale ja wierzę w to, że Skierniewicer będzie w przyszłości imprezą opowiadającą o innych kulturowo grupach, które współtworzyły nasze miasto i są częścią jego historii. A więc Skierniewicer będzie w dużej części żydowski, ale mamy jeszcze w Skierniewicach Romów, byli Francuzi, byli Rosjanie, byli Ukraińcy. W sumie będzie to impreza poświęcona wielokulturowej historii miasta. Taka pamięć społeczna jest potrzebna.
 
Skierniewickie.pl: Czyli ta impreza ma służyć skierniewiczanom żyjącym teraz w naszym mieście, którzy na co dzień są zabiegani i skupieni na codziennych sprawach, ma służyć poszerzaniu ich świadomości historycznej wielokulturowości miasta?



L.M.: Dokładnie tak. Korzystania i bawienia się innymi kulturami również ale i poznawania jego własnej historii. Chciałbym, żeby mentalność i zdanie na temat Żydów i ich kultury zmieniły się w społeczeństwie. Przed nami długa droga, ale chcemy pokazać, że inność nie jest zła. Nie ma w Skierniewicach jakichś dramatycznych historii, wręcz przeciwnie - możemy mówić o ratowaniu Żydów w czasie wojny. Uważam, że nie należy nienawidzić kogoś, kogo już nie ma, kto zginął lub wyginął jako część społeczeństwa.

Skierniewickie.pl: Skierniewicer to też nazwa sztuki, która będzie przedstawiona?

L.M.: Skierniewicer to jest tytuł sztuki, którą napisałem nie specjalnie na tę okazję, ale właśnie w tym celu, żeby przedstawić inną kulturę i opowiedzieć o naszej historii. W sztuce jest kilka prawdziwych historii i prawdziwych postaci, jednak pozwoliłem sobie na wolność interpretacyjną, zatem nie jest to sztuka historyczna. Na początku ta sztuka miała pokazać społeczność żydowską ze Skierniewic i opowiedzieć ich historię miłości niemożliwej, podobnej jak u Romeo i Julii, tyle że w tym przypadku jest miłość polsko-żydowska. Pokazuje, że jednak miłość jest możliwa nawet w tych czasach, gdzie teoretycznie jest niemożliwa, czyli w czasach wojny. Przedstawiony jest tutaj problem jak w takich warunkach można być człowiekiem. Sztuka jest tak napisana, że nie ma w niej czarnych postaci. Są postacie, które mają wątpliwości lub są uwikłane w jakąś historię, a rolę chóru pełnią tzw. „szczekaczki” czyli megafony, przez które wysyłane są kolejne komunikaty, obwieszczenia okupanta.

Skierniewickie.pl:
A będzie happy end?

L.M.: Podstawą strukturalną jest Romeo i Julia, więc trzeba powiedzieć: i tak i nie. Występuje tutaj pewien rodzaj pojednania. Ta sztuka została napisana po to, żeby łączyć ludzi i uczyć się o sobie, wskazywać na możliwość człowieczeństwa i na rolę miłości w naszym życiu, a nie po to, by dzielić i konfliktować. W tym sensie happy end będzie, natomiast cała historia jest smutna. Taka była historia i nie dało się tego zmienić.

Skierniewickie.pl: Przejdźmy do samej inscenizacji. Kogo zobaczymy na scenie?

L.M.: To nie będzie typowa inscenizacja. Będą to czytania teatralne, podobnie jak robiłem to kiedyś w Skierniewicach. Dominika Dawidowicz wystąpi w roli piosenkarki Estery, która już od pewnego czasu pracuje z Włodkiem Stefanowiczem nad piosenkami, muzyką i interpretacją tych piosenek. Nazwijmy to, że będzie to „inscenizowana próba”, „czytanie teatralne”. Jest to rodzaj prezentacji teatralnej, ale niepełnej. Zależało mi żeby wystąpili aktorzy zawodowi i aktorzy ze Skierniewic, bądź młodzi artyści ze skierniewickich grup teatralnych, by wymieszać to towarzystwo i żeby ten projekt stał się też ich projektem. Zaprosiłem do współpracy Teatr Realistyczny i Banana Perwers. Jeśli chodzi o zawodowych aktorów to przyjedzie Renata Dancewicz, Mateusz Damięcki, Zbigniew Stryj. Ponadto przyjedzie Jerzy Walczak z Teatru Żydowskiego, Wenanty Nosul i Paweł Kowalski, urodzony w Skierniewicach.

Skierniewickie.pl: To sztuka, która jest jednak tylko jednym z elementów całej imprezy. Co będzie można zobaczyć oprócz przedstawienia? Bo Skierniewicer będzie trwał dwa dni. Gdzie cała impreza będzie się odbywać?

L.M.: Impreza odbywa się w trzech miejscach. Każdego dnia będzie zaczynała się w Izbie Historii Skierniewic. Pierwszego dnia wernisażem fotografii Jerzego Piwowarskiego, który również pochodzi ze Skierniewic, który teraz jest profesorem na Akademii Długosza w Częstochowie na Wydziale Plastycznym i jest bodajże dziekanem tego wydziału. Potem będzie prezentacja filmu ze zdjęciami Tośka Nurzyńskiego pt. Cmentarz Remu. Jest to film dokumentalny o krakowskim cmentarzu. Następnie przejdziemy do Teatru Realistycznego na Rampę, gdzie odbędzie się czytanie sztuki „Skierniewicer”. Później przejdziemy do „Piwnicy u Artystów”, gdzie odbędzie się koncert zespołu Plazmatikon i degustacja kuchni żydowskiej, którą przygotuje nam catering „Siódme niebo – Seven Haeven”. To jest pierwszy dzień. Drugi dzień zaczniemy od wykładu prof. Olgi Haus o profesorze Ber Hausie w Izbie Historii Skierniewic. Później przechodzimy według schematu z dnia poprzedniego do Teatru Realistycznego. Tam Monika Kotowska przygotowała ze swoimi dzieciakami z „4-20” tańce i piosenki żydowskie. Jest to wejście w kulturę głębiej od strony wykonania, nie tylko obejrzenia. Następnie przejdziemy do Piwnicy u Artystów, gdzie zobaczymy koncert zespołu Mayaan. Te dwa koncerty są zupełnie różne. Pierwszy koncert, Plazmatikon pokaże jakie inspiracje daje muzyka żydowska i jak to przedstawia się w muzyce współczesnej. Natomiast Mayaan odtwarza muzykę, jak to oni określają - sefradyjską, czyli muzykę żydowską z Półwyspu Apenińskiego, czyli hiszpańskich Żydów. Jest zupełnie inna muzyka. Ten koncert jest koncertem nowoczesnym, funkowym, natomiast Plazmatikon to tradycyjna muzyka żydowska. Śpiewają część po arabsku, część po hiszpańsku. Zarówno jednych i drugich można znaleźć na youtubie i ich posłuchać. Jeszcze zobaczymy film „Polin”, który już kiedyś był prezentowany w telewizji. Jest to film Joli Dylewskiej o Żydach przed zagładą w okresie międzywojennym. Jola w różnych archiwach na całym świecie znalazła bardzo dużo materiałów, nazwijmy to - filmów „domowych”. Żydzi którzy wcześniej wyemigrowali za chlebem do Stanów i wracali do Europy wschodniej, do Polski i filmowali swoje rodziny. Film powstał w oparciu o te materiały. Tam są krótkie fragmenty o Skierniewicach. Narratorem jest Piotr Fronczewski i o tych Skierniewicach też przez chwilę mówi. Wszystkie te miasteczka były podobne, los tych Żydów i ich historia jest bardzo uniwersalna, dotyczy wszystkich. Mam nadzieję, że Jola Dylewska przyjedzie, jeżeli nie będzie miała zdjęć w Moskwie, zdeklarowała się że też będzie. Będzie jeszcze film „Osiem historii, które nie zmieniły świata” w Teatrze Realistycznym.

Skierniewickie.pl: Skierniewicer to pierwsza impreza tego typu, ale przypada w roku jubileuszowym 555-lecia Skierniewic, to chyba nie przypadek?

L.M.: W pewnym sensie jest to przypadek. Tak się złożyło, że te imprezy się zbiegły, fajnie że możemy się wpisać w 555-lecie historii naszego miasta dlatego, że należy przypominać o innych, którzy tę historię współtworzyli i jeżeli są to obchody takiej „śmiesznej” daty, jaką jest 555-lecie, czyli sympatycznej, bo ładnie wygląda, nie okrągłej, to fajnie jest w tą historię wejść, ponieważ do niedawna nie mówiło się o niej w ogóle. Wcześniej zdumiał mnie fakt, że w notce historycznej miasta było napisane tylko jedno zdanie: „W roku 1941 zlikwidowano getto w Skierniewicach”. To było wszystko, co było napisane o Żydach. Nie było napisane kiedy się osiedlili. Oni byli dużą częścią tej społeczności, byli jedną trzecią czy jedną czwartą ludności miasta, byli w Radzie Miasta, mieli 3 grupy teatralne, mieli swoje kluby sportowe, funkcjonowali bardzo intensywnie. Pomyślałem, że powinniśmy tę część historii tak jakby przypomnieć ludziom, a potem ruszyć dalej. Pokazuje to, że Skierniewice były społeczeństwem wielokulturowym. Wystarczy pójść na cmentarz św. Stanisława czy na „Strzelbę”.

Skierniewickie.pl: Wspomniałeś, że kiedyś nazwanie kogoś Żydem było określeniem pejoratywnym, czy nie obawiasz się odbioru tej imprezy przez skierniewiczan?

L.M.:
Nie obawiam się. Robimy tę imprezę po to, żeby godzić i jednać, a nie po to żeby robić jakieś antagonizmy. Gdybym nie wierzył w to, że taka impreza jest potrzebna, nie robiłbym jej. Dlatego też zapraszam wszystkich, żeby zobaczyli kawałek innej kultury, innego świata i dowiedzieli się trochę o naszej historii.



Skierniewickie.pl:
Na koniec zapytam: Lech Mackiewicz, urodzony w Skierniewicach, mieszkający trochę w Australii, trochę w Skierniewicach. Obywatel świata czy skierniewiczanin?

L.M.: Zdecydowanie skierniewiczanin, chociaż jedno i drugie chyba. Najlepiej się czuję w domu, wśród rodziny, ale jeżeli chodzi o miejsce na świecie to moim miejscem są Skierniewice i dlatego chce mi się „grzebać” w tych historiach, chcąc pokazać ludziom: „spójrzcie, stąd pochodzę”. Ludzie często pytają się mnie skąd pochodzę i zawsze odpowiadam, że ze Skierniewic. Jestem Polakiem, aczkolwiek mam też paszport australijski, ale los tak się potoczył że wylądowałem w Australii i na pewno jest to mój drugi dom. Jednak miejscem, o którym zawsze będę myślał i do którego będę powracał, i z którego będę pisał będą Skierniewice. W następnym roku Skierniewicera chcemy poszerzyć o kulturę Romów. Przedstawić bliżej kontrowersyjną postać Pawło Szandruka. Póki co dla mnie Skierniewice są taką niewyczerpaną kopalnią, bądź też inspiracją do tego, by dowiadywać się więcej o sobie, naszej historii. Jest dla mnie takim mikroświatem, kosmosem, z którego czerpię właściwie wszystko.

Skierniewickie.pl:
Dziękuję serdecznie za rozmowę.

L.M.:
Również dziękuję.

bardzo dobry
Ocena:
Komentarze (7)
Dodaj komentarz
  • ooo są i wpisy radiotorunne :) chce coś robić LM a tu zaraz ,,prafdzifi Polacy,, się dopiszą :)

    ziabki2012-08-27 04:52:16

  • Zdecydowanie będę. I myślę, że sporo znajomych ściągnę ze sobą. Nie tylko z naszego miasta. Brzmi ciekawie bardzo. Do tego podoba mi się i cieszy mnie "zjawisko" połączenia tylu "sił" do stworzenia wydarzenia. Rzadkość w naszym mieście.

    Pata2012-08-26 12:50:54
    • To fakt, może być ciekawie i sporo różnych środowisk się chyba zaangażowało a to dobry znak

      cewqc2012-08-26 21:17:14
      • Tak. Dobry. Podzielam zdanie. Może zapału i chęci starczy na kolejne przyciągające uwagę przedsięwzięcia. Fajnie by było.

        MaPa2012-08-26 23:08:52

  • PAWLO SCHANDRUCK był zastępcą dowódcy SS GALIZIEN, organizacji, która po wojnie, w Norymberdze została UZNANA ZA ZBRODNICZA, ludzie , k..a , on był gotów do swoich kolegów, Polaków strzelać,poczytajcie co jego pobratymcy robili w czasie Powstania (tzw.askariasi), na Wołyniu, czy w Bieszczadach!!!!!! Co się tu dzieje?!?

    -2012-08-25 00:42:13

  • Dziwne, z kimkolwiek nie gadam, każdy olewa całkiem te czosnkowe imprezki, pominąwszy juz fakt,że 01 września jest dużo istotniejsza rocznica, tylko po co o tym mysleć, jak można parę groszy wyszarpać, nie? Wole i będę wtedy myślami z MOIMI RODAKAMI walczącymi całych 7 dni (rozkaz przewidywał tylko pół doby)na Westerplatte... W związku z romami może proponowałbym, by ich "piewca" pomieszkał z tydzień razem z nimi, w ich kulturze, czystości i uczciwości może wtedy by nabrał nieco wiecej zdrowego rozsądku... Cóż , w Stanach mają dość shoachbiznesu, w Australii tak samo, więc będziemy "cywilizować" jeszcze "nieucywilizowanych"...

    AMOR PATRIE2012-08-25 00:36:39
    • Dziwne, że ktokolwiek z tobą gada. Ja w to nie wierzę. Frustraciku :-*

      Zdziwiony2012-08-29 09:08:09